Mąż uśmiechnął się, gdy kierownik sali podszedł do nas ze złożonym rachunkiem. „Kochanie, zapłać za osiemdziesięciu gości” – rzucił tak naturalnie, jakby to była moja oczywista rola. Nie wiedział…
Kierownik sali bankietowej podszedł do naszego stolika z czarną teczką w dłoniach. Mój mąż się uśmiechnął. To był uśmiech człowieka przekonanego, że doskonale wie, jak zakończy się ten wieczór. Odwrócił się do mnie i rzucił niemal obojętnie: „Kochanie, zapłać rachunek za osiemdziesięciu gości”. Luksusowa sala, wystawne przyjęcie zorganizowane bez pytania mnie o zdanie, bo był … Read more