„Zapomniałem klucza do klatki” – powiedział Piotr przez domofon, a ja stałam za drzwiami i patrzyłam, jak mój mąż, który rzekomo pracował do rana, dzwoni z ulicy po tym, jak celowo przekręciłam…
Sama weszłam do apteki, żeby kupić lekarstwo dla teściowej, i zatrzymałam się przy poczcie. Do powrotu męża zostało co najmniej dziesięć godzin. Do windy weszła ze mną pani Halina z mieszkania naprzeciwko. Rok temu pomagała mieszkańcom wybierać kolor ścian podczas remontu holu. Piotr brał wtedy udział w zebraniach właścicieli i kilka razy do niej zachodził. … Read more