Stałem w kolejce do budki z lodami, a deszcz kapał do wiaderka z łopatkami, kiedy Iwona odwróciła się do mnie powoli. Kania przytuliła się do jej biodra, a Teresa zrobiła krok do przodu. Potem…

Stałem w kolejce do budki z lodami, a deszcz kapał do wiaderka z łopatkami, kiedy Iwona odwróciła się do mnie powoli. Kania przytuliła się do jej biodra, a Teresa zrobiła krok do przodu. Potem...

Wszyscy do pensjonatu. Iwona odwróciła się do niego. Potem zwróciłem się do Iwony. Zapiąłem kurtkę, schowałem latarkę do kieszeni i ruszyłem w stronę zejścia na plażę.

Thumbnail

Do zejścia numer trzy szedłem pod prąd. Drobinki wchodziły do oczu, między zęby, pod kołnierz. Doszedłem do niebieskiego kosza. Powiedziałem do siebie.

Kiedy zbliżyłem się do promenady, zobaczyłem budkę Krystyny. Iwona nie poszła do pensjonatu. Gdy Iwona mnie zobaczyła, zrobiła krok do przodu. Kania przytuliła się do jej biodra.

Odwróciła się do Romana powoli. Deszcz spływał po plastikowej plandece i kapał z jej rogu prosto do wiaderka z łopatkami. Teresa od razu zrobiła krok do przodu. Iwona odwróciła się do mnie.

Deszcz kapał do wiaderka. Przyjdziesz dziś do nas, do pensjonatu? Przyszedłem do Krystyny zaraz po 8:00. Jeden pewnie dopłynął do Szwecji.

Powiedzieli, że skoro płatność się znalazła, to do końca sezonu mogę zostać. Potem jeszcze będą rozmowy, ale do końca sezonu mam spokój. Roman za to próbował wrócić do swojej zwykłej formy.

Chciałeś, żebyśmy zostawili wszystko i biegli do pensjonatu.