Weszłam do przedpokoju, otrzepując śnieg z płaszcza. W salonie musiało już być z 20 osób. Najpierw muszę skłonić ją do podpisania dokumentów, pomyślałam, idąc dalej. Nie prowadził córki do ołtarza.

Szłam z powrotem do samochodu jak robot, wrzuciłam bieg i włączyłam się do ruchu. Pojechałam do Śródmieścia, w okolice centrum finansowego. Wyciągnęłam telefon i napisałam SMS-a do Grzegorza. „Wesołych świąt, Grzegorz” – szepnęłam do pustego pokoju.
To był check-in w Blanco. Chwyciłam notes z hotelowego stolika nocnego i zaczęłam pisać listę. Mówiłam przez 20 minut bez przerwy. Mecenas wstał i podszedł do szafy pancernej.
„Musimy przejść do ofensywy” – powiedział. Następnie udałam się do banku, prosto do głównej siedziby w Warszawie. Na moje pytanie o kwotę odpowiedział, że w ciągu ostatnich trzech lat zniknęło w ten sposób około 300 000 zł. Prawie 300 000 zł.
Wróciłam do hotelu i zaczęłam przygotowywać się do wielkiego powrotu do domu. Podbiegł do mnie i zamknął mnie w uścisku. Zaczął masować moje ramiona, co teraz sprawiło, że skóra mi cierpła. „Przewidują, że mogą podnieść czynsze o 20% we wszystkich lokalach, więc zarobimy więcej” – powiedział.
Poszłam na górę do naszej sypialni, głównej sypialni, za którą zapłaciłam w domu, który należał do mnie. Wróciłam do sypialni z mocno bijącym sercem. Muszę skłonić ją do podpisania pełnomocnictwa. Bez przerwy dolewał mi do kieliszka.
Zaczynali posuwać się do ostateczności. „Nie, nie mogę ci teraz przelać 20 000 zł” – powiedziałam. Potem podeszła do kominka i wzięła do ręki oprawione zdjęcie moich rodziców. Zadzwoniłam do mecenasa Rogowskiego.
„Do Japonii? ”
Wróciłam tego dnia do domu wcześniej. Podeszłam do sejfu ściennego w garderobie. Wsiadłam do Ubera.
Henryk nazwał go idiotą i powiedział, że chodzi o biżuterię, bo sam naszyjnik z pereł jest warty z 20 000, a jak go zastawią w lombardzie, to spłacą jego bukmachera i uciszą tifany na miesiąc. Aż uniosłam dłoń do ust. Patrzyłam, jak maszerują do pokoju. Grzegorz podszedł prosto do sejfu.
Henryk odpowiedział, unosząc dokument do góry. Grzegorz usiadł i przyłożył długopis do papieru. Pobiegł do drzwi i je otworzył. A klucze do tego wszystkiego trzymam ja.
Wsiadła do swojego samochodu i natychmiast do mnie zadzwoniła. Oficjalnie miałam być w Japonii do przyszłego tygodnia, ale królowa wracała do swojego zamku znacznie wcześniej. Skoro twierdził, że jest wielkim inwestorem i ma miliony na giełdzie, Grzegorz tylko schował twarz w dłoniach, mrucząc pod nosem, że zamierzał to wszystko odrobić, bo miał już idealny system. On nie ma praw do niczego.
Mogą iść do hotelu, do noclegowni albo prosto do piekła, byle natychmiast zniknęli z mojego domu. Powiedziałam mu prosto w oczy, że jeśli natychmiast nie podpisze rezygnacji z jakichkolwiek roszczeń majątkowych, alimentów i nie weźmie na siebie pełnej odpowiedzialności za przywłaszczone 300 000 zł, przekazuję to nagranie prokuraturze. Grzegorz ruszył do wyjścia. Ale to miejsce należało do mnie.
Grzegorz został zobowiązany do zwrotu całych przywłaszczonych 300 000 zł. Pozwaliśmy ich o 50 000 zł odszkodowania za zniszczenia w domu, demolowanie ścian. Państwowy system spadł na nich jak tona cegieł. Powiedziała z nieskrywaną satysfakcją, że Tifany musiała wrócić do swoich rodziców na wieś pod Radomiem, a do tego podała Grzegorza do sądu o ustalenie ojcostwa i alimenty.
Powiedziałam mu prosto do słuchawki, że jest mi winien 300 000 zł i każda jego wypłata do końca życia będzie uszczuplana na moją rzecz, co oznacza, że od teraz pracuje bezpośrednio dla mnie. „Wciąż masz do spłacenia 200 000 zł. ”


