Usiadłam na kanapie, bo noga swędziała mnie niemiłosiernie. „Coś mnie ugryzło w Gdańsku” — powiedziałam do męża, podwijając spodnie. Roześmiał się: „To pewnie warszawski komar, zazdrosny, że…
Gorączka nie spadała przez siedem dni. Mąż powtarzał, że to pewnie wirus, że wystarczy odpocząć. Ale w końcu sama wezwałam taksówkę, bo nie mogłam już dłużej czekać. Na oddziale ratunkowym lekarz kazał mi opuścić spodnie od piżamy. Ledwie spojrzał na zmianę na moim udzie, pobladł i krzyknął do pielęgniarki: „Natychmiast wezwijcie policję. Szybko! ” Zamarłam. … Read more