Stałem przed własnym domem na Kaszubach i nie mogłem zrobić kroku. Na podjeździe stało obce auto, na poręczy wisiały dziecięce ręczniki, a zza drzwi dobiegało szczekanie psa. Gdy drzwi się…
Stałem przed własnym domkiem na Kaszubach i przez chwilę nie mogłem zrobić ani jednego kroku. Na podjeździe, dokładnie tam, gdzie od lat parkowałem samochód, stało ciemnogranatowe kombi z tablicami z Bydgoszczy. Na poręczy wisiały dwa dziecięce ręczniki, jeden z żółtymi kaczkami, drugi z jakimś bajkowym smokiem. Pod ławką stały kalosze, a zza drzwi dobiegało szczekanie … Read more