Miałam 48 lat i właśnie miałam wyjść za mąż. Po dyżurze w sanatorium przyjechałam do domu Roberta na weekend, żeby pomóc jego matce Zofii w przygotowaniach do wesela. Myślałam, że to czas, żeby…
Beata wyszła z sanatorium tak zmęczona, że przez chwilę stała pod bocznym wejściem i nie mogła się zdecydować, czy najpierw poprawić pasek torby na ramieniu, czy po prostu oprzeć się o ścianę i zamknąć oczy. Ciśnienie, leki, kroplówki, starsze panie, które chciały pogadać, panowie udający, że nic ich nie boli. Zwykły dzień w Ciechocinku. Tylko … Read more