„Otwórzcie bramę. Barbara już skręciła w waszą ulicę. Powinni być za jakieś pięć minut.” – usłyszałam z głośnika telefonu w piątkowy wieczór, kiedy z Patrykiem mieliśmy wreszcie chwilę tylko dla…
W piątek wieczorem wreszcie mieliśmy z Patrykiem zostać sami. Mikołaj pojechał po południu do mojej mamy i miał zostać u niej do niedzieli. Dla nas to było niemal święto. Od kilku tygodni ciągle coś się działo, a tego wieczoru nie chcieliśmy niczego. Zamówiliśmy pizzę, otworzyliśmy butelkę czerwonego wina i rozłożyliśmy się na kanapie. Patryk właśnie … Read more