Los Angeles, 19:47. Budzik nie zadzwonił, metro stanęło, a ja stałam przed najdroższą restauracją w mieście w pożyczonej sukience, powtarzając sobie: „To tylko godzina, nic się nie stanie”….

Los Angeles, 19:47. Budzik nie zadzwonił, metro stanęło, a ja stałam przed najdroższą restauracją w mieście w pożyczonej sukience, powtarzając sobie: „To tylko godzina, nic się nie stanie”....

Emma nie miała dobrego dnia. Najpierw nie zadzwonił budzik, potem metro stanęło, a teraz, stojąc przed najdroższą restauracją w mieście w sukience pożyczonej od współlokatorki, była pewna, że to wszystko to jeden wielki błąd. Ale Sara błagała ją dziś rano. Dosłownie błagała na kolanach, żeby Emma poszła za nią na randkę w ciemno umówioną przez jej matkę.

Thumbnail

Po prostu powiedz jej, że jesteś chora, zaproponowała Emma. Sara pokręciła głową. Moja mama pojawi się z zupą, termometrem, a pewnie i z księdzem. Emma o mało nie zakrztusiła się kawą.

Z księdzem. No, na błogosławieństwo. Uważa, że potrzebuję boskiej interwencji, żeby znaleźć męża. Emma, która nie umiała odmawiać, zgodziła się.

To tylko godzina, przekonywała Sara. Wypij drinka, pogadaj, powiedz, że nie jesteś zainteresowana. Proste. Emma wzięła głęboki oddech, poprawiła pasek torebki i weszła do środka.

Wnętrze było marmurowe i złote, żyrandole zwisały jak zamarznięte wodospady, a goście wyglądali jak z magazynu o modzie. Gospodyni wskazała jej stolik przy oknie. Usiadła, wygładziła sukienkę i próbowała uspokoić serce. Telefon zawibrował.

To była Sara. Jesteś już? Właśnie usiadłam, odpisała Emma. To miejsce jest obłędne.

Zanim Sara zdążyła odpowiedzieć, nad stolikiem pojawił się głos. Przepraszam, czy to stolik dwanaście? Emma spojrzała w górę i zamarła. Przed nią stał najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego widziała w życiu.

Wysoki, ciemne włosy, wyraźna szczęka, garnitur szyty na miarę i oczy tak intensywnie niebieskie, że na chwilę zapomniała, jak się oddycha. Jestem Nataniel, przedstawił się, siadając naprzeciwko. Przepraszam za spóźnienie. Korki.

Emma skinęła głową, wciąż próbując zrozumieć, że ten mężczyzna miał być randką Sary. Wyciągnął rękę, a gdy ich dłonie się zetknęły, powietrze wokół nich zrobiło się gęstsze. Miło mi cię poznać, powiedziała. Skąd znasz moje imię?

Uśmiechnął się. Widniało w rezerwacji. Emma, prawda? Kelnerka przyjęła zamówienie Nathaniela, a on odchylił się na krześle.

Opowiedz mi coś o sobie. Emma miała pustkę w głowie. Pracuję w księgarni na przedmieściach, powiedziała w końcu. Nazywa się Chapter and Verse.

Znam to miejsce, odpowiedział z zaciekawieniem. Dwa lata temu kupiłem tam pierwsze wydanie Hemingwaya. Właściciel to pan Peters. Tak, to on mnie zatrudnił.

Uśmiechnął się. Mały świat. A czym ty się zajmujesz? Prowadzę firmę inwestycyjną, powiedział skromnie.

Fuzje, przejęcia, tego typu rzeczy. Rozmawiali godzinę o książkach, podróżach, mieście. Nathaniel odwiedził w rok dwanaście krajów. Emma była w New Jersey dwa razy, ale rozmowa płynęła naturalnie, jakby znali się od dawna.

Potem Nathaniel wyciągnął rękę przez stół i delikatnie wziął ją za dłoń. Czy mogę być szczery? Skinęła głową. Randki w ciemno zwykle mi nie wychodzą, ale ty jesteś inna.

Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, wstał, obszedł stół i pochylił się nad nią. Czy mogę cię pocałować? Mózg Emmy zrobił zwarcie. Tak, usłyszała własny głos.

A potem jego usta znalazły się na jej ustach. Pocałunek był najpierw delikatny, potem głębszy. Emma poczuła, jak całe jej ciało rozbłyska. I wtedy drzwi restauracji się otworzyły.

Weszła wysoka blondynka w czerwonej sukni. Nataniel! Zawołała, machając. Nataniel odwrócił się, a jego twarz zastygła.

Katerine? Co ty tu robisz? Jestem na naszą randkę, powiedziała z uśmiechem. Stolik dwanaście.

Emma spojrzała na tabliczkę na stole. Dwadzieścia jeden. Nie dwanaście. Siedziała przy niewłaściwym stoliku.

Nathaniel podążył za jej wzrokiem i zrozumiał. Nie jesteś moją randką, powiedział cicho. Emma wstała, strącając serwetkę na podłogę. Przepraszam, wymamrotała.

Bardzo przepraszam. I wybiegła z restauracji, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć. Na zewnątrz oparła się o budynek, próbując złapać oddech. Pocałowała nieznajomego.

Usiadła przy złym stoliku. A teraz musiała wrócić do domu i powiedzieć o tym Sarze. I co gorsza, nie mogła przestać myśleć o tym pocałunku. Emma wpadła do mieszkania jak burza.

Sara siedziała na kanapie z lodami. Jak poszło? Był nudny? Emma rzuciła torebkę na podłogę i opadła na kanapę z jękiem.

Usiadłam przy złym stoliku. Rozmawiałam z niewłaściwym facetem przez godzinę, a potem go pocałowałam. Sara zamarła z łyżeczką w pół drogi do ust. Co?

Pocałowałam go. I to było niesamowite. A potem przyszła jego prawdziwa randka i uciekłam. Sara patrzyła na nią przez chwilę, po czym wybuchnęła śmiechem.

To nie jest śmieszne! Emma rzuciła w nią poduszką. To jest przezabawne! Sara ocierała łzy.

Tylko ty mogłaś przypadkiem rozbić czyjąś randkę, pocałować ją i uciec. Co ja mam zrobić? Nawet nie znam jego nazwiska. Sara chwyciła telefon.

Jak on ma na imię? Nataniel. Nataniel od inwestycji. Palce Sary latały po ekranie.

Po chwili oczy jej się rozszerzyły. O nie. Emma usiadła. Co?

Sara odwróciła telefon. To był on. Nathaniel Cross, prezes Crostech Investments. Majątek netto szacowany na dwa i trzy czwarte miliarda dolarów.

Emma, pocałowałaś miliardera. Następnego ranka Emma obudziła się i zobaczyła siedemnaście wiadomości od Sary. Wszystkie zawierały wariacje na temat „mam plan”. O siódmej trzydzieści zadzwonił telefon.

Sara, jest siódma trzydzieści rano. Wiem. Zrobiłam research. Nathaniel ma rutynę.

Codziennie o ósmej piętnaście wchodzi do kawiarni Brew and Pages, trzy przecznice od biura. Emma, to jest prześladowanie. To strategiczne pozycjonowanie. Po prostu bądź sobą i do dzieła.

Emma stanęła przed kawiarnią o ósmej dziesięć. Serce waliło jej tak mocno, że miała wrażenie, iż przebije klatkę piersiową. Weszła, zamówiła latte i usiadła przy oknie. Wyjęła z torby książkę.

Kiedy drzwi zadzwoniły, spojrzała w górę. Nathaniel Cross stał w progu, trzymając skórzaną teczkę. Ich oczy się spotkały. Jego wyraz twarzy zmienił się z zaskoczenia w coś, czego nie potrafiła odczytać.

Podszedł do jej stolika. Emma. Jego głos był ostrożny. Cześć.

Rozejrzał się po kawiarni. Co ty tutaj robisz? Czasami tu przychodzę, to blisko mojej pracy. To było kłamstwo.

Nathaniel uniósł brew. Pracujesz w księgarni na przedmieściach. Byłam w okolicy. Z ważnych powodów.

Odłożył teczkę i ku jej zdumieniu usiadł naprzeciwko niej. Dobrze, powiedzmy, że ci wierzę. Nie jesteś zły? Dlaczego miałbym być zły?

Bo siedziałam przy niewłaściwym stoliku, pozwoliłam ci myśleć, że jestem kimś innym, a potem cię pocałowałam i uciekłam. Nathaniel przyglądał jej się przez chwilę, po czym uśmiechnął się tym samym powolnym uśmiechem. Tak, zrobiłaś wszystkie te rzeczy. Emma jęknęła.

Jestem najgorszą osobą na świecie. Nie powiedziałbym tego. Pochylił się do przodu. Zaintrygowany?

Zdecydowanie. Ale wściekły? Nie do końca. A tak na marginesie, to była najlepsza randka w ciemno, na jakiej nigdy nie byłem.

Emma poczuła, jak serce podskakuje jej w piersi. Naprawdę? Naprawdę. Więc oto moje pytanie: kim właściwie jesteś?

Emma wzięła głęboki oddech. Nazywam się Emma Walsh. Pracuję w księgarni. Moja przyjaciółka Sara miała iść na tę randkę, ale nie mogła, więc poprosiła mnie.

Przypadkiem usiadłam przy złym stoliku i nie poprawiłam cię. Powinnam, ale nie poprawiłam. Nathaniel skinął głową. Więc kobieta w czerwonej sukni to była moja prawdziwa randka.

Cóż, jeśli to cokolwiek znaczy, cieszę się, że usiadłaś przy niewłaściwym stoliku. Bo inaczej nigdy bym cię nie poznał. Emma poczuła, że się rumieni. To bardzo słodkie.

Jestem miłym facetem. Zaśmiała się. Słodki miliarder. Skrzywił się.

Wiesz o tym? Mój współlokator znalazł cię w Google. Oczywiście. Westchnął.

Wiem, jak to wygląda. Ale jestem po prostu Nathanielem. I bardzo chciałbym zabrać cię na prawdziwą kolację, gdzie oboje będziemy wiedzieć, kim jest ta druga osoba. Emma uśmiechnęła się.

Dzisiaj wieczorem? Dzisiaj wieczorem. Przyjadę po ciebie o siódmej. I ubierz się, jak chcesz.

Chcę cię tylko zobaczyć. Wyszedł, zostawiając ją z szerokim uśmiechem i sercem o dziesięć rozmiarów za dużym. Reszta dnia minęła jak we mgle. Sara znalazła jej idealną granatową sukienkę.

Punktualnie o siódmej ktoś zapukał. Nathaniel stał w drzwiach z bukietem białych róż, w garniturze, ale z lekko poluzowanym krawatem, jakby też się denerwował. Cześć. Cześć.

Podał jej kwiaty. Pojechali do muzeum sztuki. Było zamknięte, ale ochroniarz otworzył drzwi i wpuścił ich do środka. Czy wynająłeś całe muzeum?

Tylko na kilka godzin, powiedział swobodnie. Muzeum było puste i ciche. Pomyślałem, że lubisz książki, a muzea są trochę jak książki, tylko ze sztuką. I Emma go pocałowała, tam, pośrodku pustego muzeum.

Kiedy się odsunęła, uśmiechnął się. Więc nie za dużo. Jest idealnie. Ogród na dziedzińcu był jak z bajki.

Świece, fontanna, migoczące lampki i stół z winem i kolacją. Rozmawiali godzinami. Nathaniel opowiedział jej o rodzicach, którzy oczekiwali perfekcji, o budowaniu firmy od podstaw, o presji bycia zawsze na czasie. Czasami mam wrażenie, że odgrywam rolę, przyznał.

Ale z tobą jest łatwo. Emma opowiedziała mu o małym miasteczku, o rodzicach prowadzących sklep z narzędziami, o miłości do książek. Chcę mieć znaczenie, powiedziała. Chcę robić coś, co sprawia, że ludzie coś czują.

Jesteś ważny, powiedział cicho. Stałeś się dla mnie ważny od chwili, gdy usiadłaś przy tym stole. Później zatańczyli w ogrodzie, bez muzyki, bo Nathaniel włączył ją z telefonu. Emma oparła głowę na jego piersi.

To szaleństwo, wyszeptała. Dwa dni temu nawet nie wiedziałam, że istniejesz. A teraz nie wyobrażam sobie, żebym mogła cię nie znać. Zaczęli się spotykać.

Nathaniel wpadał do księgarni między spotkaniami, ona jadała z nim lunch w jego biurze. Spędzali wieczory, spacerując po mieście. Po kilku tygodniach Nathaniel zabrał ją na galę charytatywną. Emma czuła się zagubiona wśród kryształowych żyrandoli i ludzi, którzy wyglądali, jakby urodzili się w tym świecie.

Kobieta o imieniu Wiktoria podeszła do nich, piękna i zimna. Nataniel przedstawił ją jako znajomą ze studiów. Jej wzrok przesunął się po Emmie z ledwo skrywaną oceną. Wiktoria zaproponowała Natanielowi rozmowę o interesach, a on odpowiedział, że jest teraz z Emmą.

Emma poczuła gulę w gardle. Później, na balkonie, zapytała go wprost. Czy nie czujesz czasem, że żyjemy w dwóch różnych światach? Nathaniel wziął ją za ręce.

Twoje miejsce jest tam, gdzie chcesz. Chcę, żebyś tu była. Ze mną. Zależy mi tylko na tobie.

Pewnego wieczoru Nathaniel przyszedł do księgarni, gdy pracowała do późna. Wyszedłem wcześniej ze spotkania, powiedział. Wolę być tutaj. Emma roześmiała się.

Jesteś śmieszny. Może jestem w tobie absurdalnie zakochany? Zamarła. Nataniel wyprostował się, nagle poważny.

Zakochałem się w tobie, Emmo. Wiem, że to szybko, ale nie mogę udawać, że nic do ciebie nie czuję. Emma poczuła łzy w oczach. Ja też cię kocham.

Zaśmiała się przez łzy. Kocham cię od tygodni. Pocałował ją, a potem powiedział coś, czego się nie spodziewała. Zamieszkaj ze mną.

Emma spojrzała na niego. To ogromny krok. Wiem. Ale jestem gotowy.

A ty? Wzięła głęboki oddech. Tak. Jestem gotowa.

Dwa tygodnie później wprowadziła się do jego penthausu. Sara pomagała jej rozpakowywać książki i zachwycała się widokiem z okien. Zamieszkała z miliarderem. Emma czasem czuła, że to sen.

Ale wszystko było prawdziwe. Aż pewnego dnia zadzwonił telefon z nieznanego numeru. To był dziennikarz pytający o jej związek z Nathanielem. Rozłączyła się.

Nathaniel ostrzegł ją, że prasa potrafi być wścibska, ale obiecał, że się tym zajmie. Tydzień później ukazał się artykuł. Nagłówek krzyczał: „Tajemnicza nowa dziewczyna miliardera. Kim jest Emma Wolsch?

”. Pod spodem znajdowało się zdjęcie z gali. Artykuł opisywał jej pracę w księgarni, wychowanie, mieszkanie z Sarą. Sekcja komentarzy była gorsza.

„Łowczyni majątku”. „Co on w niej widzi? ”. Emma poczuła, że grunt usuwa jej się spod nóg.

Zadzwonił Nathaniel, ale nie odebrała. Poszła do Sary. Sara przytuliła ją i powiedziała: Nataniel cię kocha. On nigdzie się nie wybiera.

Ale Emma wyłączyła telefon i została u Sary na noc. Następnego ranka włączyła telefon. Pięćdziesiąt trzy nieodebrane połączenia. Sześćdziesiąt osiem wiadomości od Nathaniela.

„Proszę, porozmawiaj ze mną”. „Kocham cię”. „Nie odtrącaj mnie”. Zadzwoniła do niego.

Odebrał po pierwszym sygnale. Umówili się w księgarni. Kiedy podjechał, wyglądał na zaniedbanego, z potarganymi włosami i cieniami pod oczami. Przyciągnął ją do siebie i przytulił tak mocno, że ledwo mogła oddychać.

Myślałem, że cię straciłem. Emma rozpłakała się. Przepraszam. Ja tylko potrzebowałam przestrzeni.

Nataniel objął jej twarz. Nie obchodzi mnie, co mówią inni. Nie obchodzi mnie, co pisze prasa. Zależy mi tylko na tobie.

A jeśli będzie gorzej? Stawimy temu czoła razem. Wróć do domu. Proszę.

Emma skinęła głową. Nataniel trzymał ją za rękę, gdy szli do samochodu. W drodze powrotnej zadzwonił do swojej asystentki. Musisz umówić konferencję prasową na jutro.

Następnego dnia Nathaniel stanął przed kamerami. Reporterzy krzyczeli pytania, ale on podniósł rękę. Będę zwięzły. Chcę coś powiedzieć jasno.

Emma nie jest łowczynią majątku. Nie wykorzystuje mnie. Jest inteligentną, miłą, niesamowitą kobietą, którą mam szczęście kochać. I nie będę tolerował braku szacunku.

Od tej chwili moje życie osobiste jest dla mediów zamknięte. Emma patrzyła na niego zza kulis. Nataniel zszedł ze sceny i przytulił ją. Nie musiałeś tego robić.

Tak, musiałem. Warto o ciebie walczyć, Emmo. Zawsze. Po konferencji narracja się zmieniła.

Część gazet opublikowała przeprosiny. Emma wróciła do pracy w księgarni, a Nathaniel nauczył się wychodzić wcześniej z biura. Gotowali razem, oglądali filmy, szukali ukrytych księgarni. Pewnego sobotniego ranka Emma obudziła się i zobaczyła Nathaniela siedzącego na skraju łóżka.

Trzymał w rękach małe aksamitne pudełko. Wiem, że to szybko. Jesteśmy razem dopiero kilka miesięcy. Ale całe życie byłem ostrożny.

Nigdy nie ryzykowałem. A potem ty usiadłaś przy niewłaściwym stoliku i wszystko się zmieniło. Zsunął się z łóżka i uklęknął przed nią. Emma Wolsch, czy wyjdziesz za mnie?

Emma wpatrywała się w pierścionek. Tak. Wyszeptała. Tak, tak, tak.

Spotkanie z matką Nathaniela było wyzwaniem. Katerine Cross patrzyła na Emmę z chłodem, gdy piły herbatę w ogromnym rodzinnym domu. Jakie masz zamiary wobec mojego syna? Emma odpowiedziała spokojnie.

Kocham go. Taki jest mój zamiar. Katerine uniosła brew. Miłość nie płaci rachunków i nie podtrzymuje dziedzictwa.

Nathaniel wstał. Kocham Emmę. Ożenię się z nią. Jeśli nie możesz tego zaakceptować, to twój problem.

Wziął Emmę za rękę i wyszli. W samochodzie Emma milczała. Wszystko w porządku, powiedziała w końcu. To twoja matka.

To nie daje jej prawa do okazywania ci braku szacunku. Nathaniel przytulił ją. Nie obchodzi mnie, co ona myśli. Kocham cię i zamierzam się z tobą ożenić.

Kilka dni przed ślubem do księgarni weszła Wiktoria Ashford. Przeszła od razu do rzeczy. Nathaniel i ja byliśmy razem przez trzy lata. Gdybyś się nie pojawiła, pewnie bylibyśmy zaręczeni.

Nie jesteś dla niego odpowiednia. W końcu on to zrozumie. Emma drżała, ale odpowiedziała stanowczo. Mylisz się.

Wynoś się. Wiktoria wyszła, ale jej słowa zostały. Tego wieczoru Emma opowiedziała wszystko Nathanielowi. Byliście razem?

Tak, trzy lata temu. Chciała, żebym porzucił firmę i dołączył do jej rodzinnego biznesu. Odmówiłem. To skończone.

Ty jesteś moją przyszłością. Emma chciała mu wierzyć. I w końcu uwierzyła. Ceremonia odbyła się w winnicy.

Emma szła do ołtarza, a gdy zobaczyła Nathaniela, serce jej zadrżało. Kiedy urzędnik powiedział: „Możesz pocałować pannę młodą”, Nathaniel przyciągnął ją do siebie. Przyjęcie było pełne śmiechu, tańca i toastów. Sara wstała i powiedziała, że nigdy nie widziała Emmy tak szczęśliwej.

Nathaniel podniósł kieliszek. Od momentu, gdy usiadłaś przy niewłaściwym stoliku, moje życie się zmieniło. Kocham cię dziś, jutro, zawsze. Po sześciu miesiącach małżeństwa Emma zaczęła czuć się źle.

Zmęczona, z mdłościami. Sara kazała jej zrobić test. Dwie kreski. Jesteś w ciąży.

Emma wpatrywała się w test, a potem w Sarę. Jeszcze nawet nie rozmawialiśmy o dzieciach. Tej nocy czekała na Nathaniela z sercem w gardle. Kiedy wrócił, wyciągnęła test i podała mu go.

Nathaniel patrzył na niego przez długą chwilę. Potem przyciągnął ją do siebie. Będziemy mieć dziecko. Wyszeptał.

Jesteś szczęśliwy? Szczęśliwy? Zaśmiał się, a łzy spływały mu po twarzy. Emma, jestem w niebie.

Ciąża nie była łatwa. Emma czuła się wyczerpana, a księgarnia nagle zaczęła ją przytłaczać. Pewnego dnia pan Peters znalazł ją na zapleczu, szlochającą. Nie musisz robić wszystkiego, powiedział łagodnie.

Tworzysz człowieka. To praca na pełny etat. Tej nocy Nathaniel przytulił ją i powiedział: Nie musisz nikomu niczego udowadniać. Po prostu zadbaj o siebie.

W siódmym miesiącu malowali pokój dziecięcy na żółto. Nathaniel składał łóżeczko, a Emma wypełniała półki książkami. Będziesz wspaniałą mamą. Będziesz wspaniałym tatą.

W trzydziestym ósmym tygodniu, w środku nocy, Emma obudziła Nathaniela. Czas na dziecko. Po dwunastu godzinach, gdy Nathaniel trzymał jej rękę i szeptał słowa otuchy, na świat przyszła ich córka, Lily Rose Cross. Emma spojrzała na maleńką istotę w swoich ramionach.

Ona jest idealna, szepnęła. Nataniel pochylił się i pocałował ją w czoło, a potem córeczkę. Ona jest nasza. Pierwsze tygodnie z Lily były wyczerpujące.

Bezsenne noce, niekończące się zmiany pieluch. Nathaniel wstawał o trzeciej nad ranem, żeby kołysać Lily do snu. Masz do tego talent, powiedziała Emma. Jestem przerażony, przyznał.

Ale kocham ją tak bardzo, że aż boli. Pewnej nocy Emma siedziała w pokoju dziecięcym, karmiąc Lily, gdy Nathaniel spał. Rozmyślała o wszystkim, co ich tu doprowadziło. Siedzenie przy niewłaściwym stoliku.

Pocałunek z nieznajomym. Zakochiwanie się. Ślub. Dziecko.

Wszystko wydawało się przeznaczone. Emma pocałowała córkę w czoło. Dziękuję, wyszeptała do nikogo konkretnego. Za wszystko.

Tak wyglądało teraz jej życie. I było idealne.