Zanim Monika w jasnym płaszczu weszła do kancelarii, trzymając bukiet i granatową teczkę przyciśniętą do boku, wiedziałem już, że to nie będzie zwykła rozmowa. Powiedziała, że jeśli odmówię, Kacper już nigdy nie powie do mnie „dziadku”. Nie mówiła tego do mnie, ale do Staszka, jakby chciała, żeby ktoś to usłyszał i zapamiętał.



