Przez długi czas nie mogłem przyzwyczaić się do pustego mieszkania. Objechałem półpołudniowej Polski i wtedy trafiłem do Bieszczad. Pierwszy poranek pamiętam do dziś. Nie było pośpiechu, nie było problemów do rozwiązania, nie było cudzych oczekiwań.

Przyzwyczaiłem się do ciszy. Kupiłem kilka sadzonek pomidorów i worek ziemi do ogrodu. To naprawdę pomaga rozwijać kanał i docierać do kolejnych widzów. Kilka tygodni temu doszło do zalania mieszkania.
Wtedy zadzwonił Władysław. Nigdy wcześniej nie dzwonił do mnie bez konkretnego powodu. Mierzył coś krokami, zaglądał do szopy, oglądał starą drewutnię. Mówił, że remont mocno poszedł do przodu, że mieszkanie podobno nie nadawało się do zamieszkania.
Nikt ani razu nie wspomniał o powrocie do domu. Przyjeżdżał prawie w każdy weekend, czasami na kilka godzin, czasami zostawał do niedzieli. Poczekajcie do zimy. Im więcej mówiłem o trudnościach, tym mniej ich one interesowały, jakby w ogóle nie miały znaczenia.
Rozmawiali o zakupie nowych półek do jednego z pokoi, nie do swojego mieszkania, do mojego domu. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem o czymś, czego wcześniej nie chciałem dopuścić do głowy. W końcu człowiek przyzwyczaił się do samotności, a teraz nagle musi dzielić dom z innymi ludźmi. Któregoś ranka wszedłem do kuchni i zobaczyłem nowy obrus.
Ewa odwróciła się do Grażyny. “Zbyszek, zobaczysz, bo ja już nie mam do tego cierpliwości. ” Usiedliśmy przy stole, wziąłem telefon do ręki, kilka kliknięć, galeria, albumy i wtedy zobaczyłem fotografię. Mieszkanie podobno nie nadawało się do zamieszkania, a oni planowali kupić nowe półki.
Nigdy nie mówił o domu jak o miejscu do życia, zawsze jak o czymś, co można wykorzystać. Nadal nikt nie wspominał o powrocie do domu. Uśmiechnęła się, jakby mówiła o miejscu, do którego nigdy nie planuję wracać. “I kiedy wracają do siebie?
”
Byłem po pieczywo i kilka drobiazgów do domu. W porządku, ale przez całą drogę do domu myślałem o tej rozmowie. Wracałem do domu bardzo powoli. A ta działka za drogą jest do kupienia?
Potem wzruszył ramionami i wrócił do komputera. Wszedłem do środka. Miesiące, a temat powrotu do własnego mieszkania praktycznie nie istniał. Przy okazji zadzwoniłem do Ewy.
Ewa odwróciła się do Grażyny. “Czyli mogliście wrócić do siebie? ” Ewa bardzo powoli odwróciła się do Tomasza. Sąsiedzi zaczęli powoli rozchodzić się do domów.
Kilka razy dzwoniła do mnie Ewa. Kilka dni później przyjechała do Bieszczad sama, bez Tomasza. Rodzice Tomasza wracają do siebie. Rozmawiałam z nimi i nie mieli nic do powiedzenia.
Dokładnie te same walizki, które przywieźli niemal rok wcześniej. Kiedy wynieśli ostatnie pudło, Władysław podszedł do mnie. Nie było sensu wracać do przeszłości.


