Anna Kowalska zawsze wierzyła, że jej życie jest poukładane. 35 lat, mieszkanie w Warszawie, praca w logistyce. I Marek, architekt, który kochał ją tak mocno, że aż… kontrolował. Wszystko zaczęło się od urodzinowego prezentu.

Elegancki smartwatch, który miał dbać o jej bezpieczeństwo. Tylko że Jacek, były żołnierz i przyjaciel z pracy, spojrzał na niego inaczej. Jacek od razu wyczuł, że zegarek to nie tylko gadżet. Zbladł, gdy jego czytnik wykrył zaszyfrowane sygnały.
Powiedział jej wprost: to nie jest zwykły zegarek, to obroża. Ma mikrofon, GPS, dostęp do otoczenia. Marek słyszy każde twoje słowo i widzi każdy twój ruch. Anna początkiem nie uwierzyła.
Przecież to jej mąż, który dba o nią od lat. Ale z każdą minutą kłamstwo zaczynało pękać. Marek wiedział za dużo. O wypadku na rondzie, o rozmowach w kantynie, o jej tętnie, gdy była zdenerwowana.
Nawet zaplanował jej wizytę u kardiologa, bo zauważył, że ma wysokie ciśnienie. Anna poczuła, że zamiast męża ma nad sobą strażnika, który zna każdą jej sekundę. Kiedy Jacek ostrzegł ją, że Marek słyszy ich rozmowę w tej chwili, wiedziała, że musi udawać, że wierzy w jego troskę. Przez kolejne dni grała rolę posłusznej żony, ale każde spojrzenie na zegarek wywoływało w niej dreszcz.
W nocy obudziła się, bo tarcza błysnęła. Ktoś właśnie sprawdzał jej lokalizację. Zrozumiała, że to nie jest miłość, to jest inwigilacja. Jacek doradził jej, żeby nie uciekała od razu, tylko zdobyła dowody.
Plan polegał na tym, by przetrwać do momentu, gdy będą mogli przejąć kontrolę nad systemem. Przełom nastąpił, gdy dowiedziała się o ukrytej serwerowni pod domem. Marek prowadził projekt dla firmy Etelgard, która badała, jak kontrolować emocje ludzi przez urządzenia. Anna była prototypem.
Jacek wytłumaczył jej, że to nie jest zwykła zazdrość męża, to eksperyment, w którym była królikiem doświadczalnym. Musieli zdobyć dane i upublicznić je, zanim Marek spróbuje ją zatrzymać na stałe. Noc ucieczki była koszmarem. Anna zniszczyła zegarek w kuchence mikrofalowej, wywołując zwarcie.
Marek wpadł do pokoju z furią, bo zniszczyła mu kalibrację. Wyznał wtedy wszystko: że dom jest naszpikowany czujnikami, że chciał jej wszczepić podskórny nadajnik, że nigdy nie pozwoli jej odejść. Ale Anna zaskoczyła go. Uderzyła go lampą, wyskoczyła przez okno, a Jacek już czekał w samochodzie.
Uciekli do leśnej chaty, ale Marek nie dawał za wygraną. Wysłał wiadomość, w której ujawnił, że Anna ma w ciele jeszcze jeden czujnik, wszczepiony podczas operacji wyrostka. Anna musiała go wyciąć własnymi rękami. To było najbardziej przerażające doświadczenie w jej życiu, ale dało jej wolność.
Z pendrivem pełnym danych ruszyła na konfrontację, by zniszczyć imperium, które Marek budował na jej ciele i emocjach. W piwnicy domu Marek próbował ją zatrzymać. Chciał zniszczyć serwery, a Annę razem z nimi. Ale Jacek przypuścił atak, wysadzając drzwi.
Anna zdążyła wysłać dane do internetu, zanim dom stanął w ogniu. Marek został aresztowany, próbując uciec z kraju. Świat poznał prawdę o projekcie Anna, a Anna stała się głównym świadkiem w procesie o skalę, jakiej Polska nie widziała. Mimo wygranej Marek wciąż próbował ją kontrolować z więzienia, wysyłając listy bez słów, tylko z jej parametrami życiowymi.
Ale Anna nie była już tą samą osobą. Na ostatnim spotkaniu powiedziała mu, że nie ma już ani sekundy jej przyszłości. Wyszła z sądu w wiosennym słońcu, bez smartwatcha, bez lęku, bez planu.
Po raz pierwszy w życiu była naprawdę nieobliczalna i naprawdę wolna.


