Wyatt Freeman leżał pod Hondą Civic, gdy usłyszał dzwonek nad drzwiami warsztatu. Myślał, że to spóźniona dostawa części, ale zamiast tego usłyszał kobiecy głos, który brzmiał, jakby jego właścicielka miała zaraz wybuchnąć płaczem. Wygramolił się spod auta i zobaczył kasjerkę z lokalnego supermarketu, ściskającą kluczyki tak mocno, że zbielały jej kostki. – Przepraszam, jest tu ktoś?

– zapytała, a w jej głosie słychać było desperację. – W czymś pomóc? – zapytał Wyatt, wycierając ręce w brudną szmatę. Kobieta zaczęła chodzić w kółko, mamrocząc coś o tym, że to szaleństwo i że nie może prosić obcego człowieka o taką rzecz.
W końcu zatrzymała się i wypaliła:
– Czy może pan udawać mojego partnera przez jeden dzień? Wyatt myślał, że się przesłyszał. Ale ona patrzyła na niego z nadzieją, więc zapytał tylko:
– Przepraszam, co? Kobieta przedstawiła się jako Isa Chen.
Pracowała w Maplewood Freshmart, a jej szefowa, pani Dankan, od miesięcy opowiadała wszystkim, że Isa jest zaręczona. To była tylko głupia wymówka, żeby uchronić ją przed zwolnieniami, ale teraz centrala przyjeżdżała na rodzinny piknik i chciała poznać narzeczonego. Jeśli Isa przyjdzie sama, wyjdzie na kłamczuchę i straci pracę, a bez tej pracy nie opłaci rachunków za leki ojca. – Ale dlaczego ja?
– zapytał Wyatt. – Bo jest pan jedynym wolnym facetem w tym mieście, który nie jest ze mną spokrewniony ani nie jest dziwakiem. Widziałam pana w sklepie z córką. Zawsze jest pan miły.
– Isa mówiła tak szybko, że ledwo łapała oddech. Zanim Wyatt zdążył odpowiedzieć, z biura wybiegła jego siedmioletnia córka Nora, z kucykiem i plecakiem Supermana. – Tato, skończyłam całą matmę! – ogłosiła, a potem zauważyła Isę i dodała: – Jesteś dziewczyną mojego taty?
W końcu prosiłam go, żeby sobie jakąś znalazł. Wyatt poczerwieniał, ale Nora już mówiła dalej, zapewniając Isę, że jej tata zawsze pomaga ludziom, nawet gdy nie mogą zapłacić. Isa spojrzała na nią, a potem na Wyatta, z oczami pełnymi łez. – Mogę zapłacić.
Mam odłożone dwieście dolarów. Potrzebuję tylko, żeby pan pojawił się jutro na cztery godziny i udawał, że jesteśmy zaręczeni. Wyatt myślał o tym, jak jego zmarła żona Claire mówiła, że ma zbyt miękkie serce. Spojrzał na Norę, która patrzyła na niego wyczekująco, i usłyszał własny głos:
– Zatrzymaj swoje pieniądze.
Zrobię to, ale musimy ustalić wspólną wersję wydarzeń. Isa zaczęła płakać z ulgi. Umówili się na wieczór, żeby przećwiczyć historię. Nora uparła się, że też pójdzie na piknik, bo przecież narzeczony musi mieć dziecko.
Wieczorem, przy kuchennym stole, wymyślili, że poznali się w supermarkecie, że są razem od ośmiu miesięcy, a oświadczyny były romantyczne, jak wtedy, gdy Superman ratuje Lois Lane. Nora, która powinna być w łóżku, krzyknęła ze schodów, żeby to dodać. Gdy ustalali szczegóły, Isa opowiedziała mu o tym, jak sama opłaca studia i wysyła pieniądze do domu na leki dla taty. Wyatt opowiedział jej o tym, że dorastał w rodzinie zastępczej, poznał Claire, gdy miał dwadzieścia trzy lata, a ona zmarła, gdy Nora miała trzy latka.
Isa ścisnęła jego dłoń przez stół. – Ma wielkie szczęście, że cię ma. – To ja mam szczęście – odpowiedział. Gdy Isa wychodziła, Nora powiedziała, że naprawdę ją lubi, bo jest miła i śmieje się z żartów taty, nawet gdy nie są śmieszne.
A potem dodała coś, co sprawiło, że serce Wyatta się zatrzymało:
– Mama by ją polubiła. Wiem to. Następnego dnia rano Wyatt odebrał Isę swoim pikapem. Nora była ubrana w ulubioną fioletową sukienkę, bo musiała wyglądać elegancko.
Isa powtarzała pod nosem ich zmyśloną historię, a Wyatt wziął ją za rękę i powiedział:
– Oddychaj. Będzie dobrze. Na parkingu supermarketu było już z siedemdziesiąt pięć osób. Pani Dankan podbiegła do nich, zachwycona, a Nora przedstawiła się z wdziękiem, co rozczuliło szefową.
Pani Dankan zasypała Wyatta pytaniami, a on, zamiast trzymać się scenariusza, zaczął improwizować, opowiadając, jak kupował płatki, których nie znosi, żeby tylko zobaczyć Isę. Isa spojrzała na niego zaskoczona, ale szybko włączyła się do gry. Pani Dankan była zachwycona. Podczas wyścigu na trzech nogach potykali się i śmiali, a gdy wygrali, przytulili się na ułamek sekundy za długo.
W quizie dla par odpowiadali bezbłędnie, bo Wyatt wiedział, że Isa boi się zawieść ludzi, a ona wiedziała, że jego ulubiony kolor to niebieski. Pani Dankan ogłosiła przez mikrofon, że tak wygląda prawdziwa miłość. Isa poszła do łazienki, a wracając, usłyszała dwie współpracownice, które mówiły, że Wyatt wielbi ziemię, po której stąpa. Poczuła mdłości, bo to wszystko było kłamstwem.
Nora spędziła cały dzień, trzymając Isę za rękę i mówiąc wszystkim, że to jej przyszła macocha. Isa czuła się jak najgorsza osoba na świecie. Około piętnastej Wyatt znalazł ją samą przy parkingu. – Już prawie koniec.
Udało ci się idealnie – powiedział. – To był wielki błąd – odpowiedziała. – Nora myśli, że to prawda. Wszyscy myślą, że naprawdę się kochamy.
Jestem kłamczuchą. Zanim zdążyła dokończyć, pani Dankan ogłosiła przez mikrofon, że Isa dostaje awans na asystentkę kierownika. Wszyscy klaskali, a Isa uśmiechała się, ale w środku panikowała, bo awans opierał się na kłamstwie. Po imprezie Wyatt odwoził Isę do domu.
Nora udawała, że śpi na tylnym siedzeniu. W ciszy Isa powiedziała:
– Nie mogę przyjąć tego awansu. To nie jest w porządku. – O czym ty mówisz?
Zasłużyłaś na to – odpowiedział Wyatt. – Zasłużyłam na to kłamstwem. Wyatt spojrzał na nią i, zanim zdążył się powstrzymać, powiedział:
– Więc spraw, żeby to nie było kłamstwo. Isa wpatrywała się w niego.
– Co? Wyatt próbował się wycofać, ale Isa nie odpuszczała. W końcu wziął głęboki oddech i powiedział, że bawił się tego dnia lepiej niż przez ostatnie trzy lata, że Nora nie była tak szczęśliwa od dawna, i że to wszystko wydawało się prawdziwe. Zaproponował, żeby spróbowali naprawdę się spotykać.
– Nie mówię, że mamy jutro uciec i wziąć ślub. Ale myśl o tym, że nigdy więcej cię nie zobaczę, przeraża mnie bardziej niż cokolwiek innego. Isa wyglądała, jakby nie mogła oddychać. Zanim zdążyła odpowiedzieć, z tylnego siedzenia odezwała się Nora:
– Tato, po prostu ją pocałuj.
Umieram z głodu. Oboje wybuchnęli śmiechem. Wyatt zapytał, czy może pocałować Isę naprawdę, a ona skinęła głową. Pocałunek był delikatny i słodki, a Nora krzyknęła, że w końcu, i czy mogą już jechać na pizzę.
W poniedziałek rano Isa poszła do pracy szczęśliwa, bo spędzili z Wyattem całą niedzielę. Ale pani Dankan wezwała ją do biura i powiedziała, że centrala chce zrobić artykuł do biuletynu o jej awansie i może skontaktować się z narzeczonym, żeby poprosić o cytat. Isa pobiegła do warsztatu Wyatta. – Centrala zadzwoni do ciebie.
Jeśli powiesz, że znamy się cztery dni, wszystko runie. Co robimy? Wyatt wziął jej dłonie i zapytał spokojnie:
– Co ty chcesz zrobić? To twoja praca, twoje życie.
Poprę każdą twoją decyzję. Isa wzięła drżący oddech. – Chcę powiedzieć prawdę. Nie mogę budować z tobą związku na kłamstwie.
– Więc zrobimy to razem – powiedział Wyatt. – Jutro rano pójdziemy do pani Dankan i powiemy jej wszystko. Wieczorem, gdy Isa pomagała Norze w lekcjach, Nora zapytała:
– Więc nadal bierzecie ślub na niby? Czy teraz robicie prawdziwy?
Wyatt próbował wyjaśnić, że to skomplikowane, ale Nora nie dała się zbyć. – Nie, to nie jest skomplikowane. Lubisz Isę, prawda? A ty, Isa, lubisz mojego tatę.
Mama zawsze mówiła: rób rzeczy, bo cię uszczęśliwiają, a nie dlatego, że musisz. Wyattowi zaparło dech, bo to było dokładnie to, co mówiła Claire. We wtorek rano Isa i Wyatt weszli do biura pani Dankan. Isa wyznała wszystko, mówiąc tak szybko, że ledwo łapała oddech.
Kiedy skończyła, pani Dankan uśmiechnęła się. – Kochanie, już o tym wiedziałam. Oboje zamarli. – Myślisz, że zarządzam pracownikami od trzydziestu lat i nie poznam, kiedy dwoje ludzi dopiero się poznało?
– Pani Dankan wyciągnęła z szuflady papier. – Dostałaś ten awans, bo zasłużyłaś na niego sześcioma latami ciężkiej pracy. Zaręczyny nie miały z tym nic wspólnego. Użyłam tej historii tylko po to, żeby przyspieszyć decyzję centrali.
Isa zaczęła płakać, a pani Dankan podała jej chusteczki. – Więc moje pytanie brzmi: czy wy dwoje spotykacie się teraz naprawdę? – Tak – powiedzieli jednocześnie. – To zalegalizujcie to w końcu.
A teraz wynoście się z mojego biura. Na parkingu Wyatt wziął Isę za ręce. – Mam całkowicie szalony pomysł. – Bardziej szalony niż udawane randkowanie?
– Wyjdź za mnie naprawdę w przyszłości. Wiem, że znamy się tylko pięć dni, ale nie przestałem o tobie myśleć, odkąd weszłaś do mojego warsztatu. Nora już planuje, co założy na nasz ślub. Isa płakała i śmiała się jednocześnie.
– Wyatt Freeman, oświadczasz mi się na parkingu supermarketu po tym, jak znasz mnie mniej niż tydzień? – Nie oświadczam się oficjalnie. Mówię, żebyśmy randkowali naprawdę i zobaczyli, dokąd to zaprowadzi. Ale jestem prawie pewien, że już wiem, dokąd to zmierza.
Isa pocałowała go i powiedziała:
– Zapytaj mnie znowu za kilka miesięcy, kiedy zrobimy to porządnie. – Umowa stoi. Ale już wybieram pierścionek. Minęło pięć miesięcy.
Randkowali naprawdę, chodzili na rodzinne obiady, a Nora zaczęła nazywać Isę „mamą” – to był jej własny pomysł. W kwietniu, dokładnie pięć miesięcy po dniu rodziny, Wyatt poprosił Isę, żeby spotkała się z nim na parkingu Maplewood Freshmart. Kiedy przyjechała, stał przy swoim pikapie, wyglądając na zdenerwowanego. – Dlaczego tu jesteśmy?
– zapytała. – Bo ten parking to miejsce, gdzie przestaliśmy kłamać i zaczęliśmy żyć naprawdę. – Uklęknął na jedno kolano i wyciągnął pierścionek. – Pięć miesięcy temu poprosiłaś mnie, żebym udawał twoją randkę.
To była najlepsza i najgorsza gra aktorska, jaką kiedykolwiek odstawiłem, bo nawet wtedy nie potrafiłem udawać. Isa Chen, czy wyjdziesz za mnie tym razem naprawdę? Isa kiwała głową, płacząc. – Tak.
O mój Boże, tak. Wtedy Nora wybiegła zza zaparkowanego samochodu, trzymając znak: „W końcu mam mamę”. Isa wzięła ją na ręce, a Nora zapytała, czy może nazywać ją mamą naprawdę. Cały parking wybuchnął wiwatami, bo pani Dankan zorganizowała tłum gapiów.
Osiem miesięcy później wzięli ślub w domu kultury, z Norą jako dziewczynką sypiącą kwiatki. Podczas przysięgi Wyatt powiedział:
– Poprosiłaś nieznajomego o pomoc. A ja powiedziałem tak, bo naprawiam zepsute rzeczy. Okazało się, że to ty naprawiłaś mnie.
Isa odpowiedziała:
– Pojawiłeś się, kiedy nie musiałeś, i zamieniłeś mój najgorszy błąd w moją najlepszą prawdę. Na weselu Nora podbiegła do nich, gdy tańczyli. – Mamo, tato, czas na tort. Isa poczuła, jak serce jej rośnie, słysząc to słowo.
Wyatt przytulił obie swoje dziewczyny i pomyślał, że Claire pokochałaby Isę, a Nora miała rację przez cały czas. Poszli razem do stołu z tortem jako rodzina, którą przypadkowo zbudowali z jednego desperackiego pytania i jednego niemożliwego „tak”.


