Ludzie często pytają mnie, jak to jest przejść na emeryturę po prawie czterdziestu latach pracy. Zwykle odpowiadam, że to trochę tak, jakby człowiek przez pół życia nosił za ciasne buty, a potem ktoś wreszcie pozwolił mu je zdjąć. Ulga jest ogromna. Dokumenty podpisałem pod koniec kwietnia, we wtorek chwilę po dziewiątej.

W biurze centrum logistycznego pod Wrocławiem pachniało kawą z automatu i papierem z drukarki, dokładnie tak samo jak przez wszystkie poprzednie lata. Kierownik uścisnął mi rękę. „No Witold, teraz to już tylko odpoczywać.


