Kiedy podpiszesz, zobowiązujesz się do tych warunków. O nakazie eksmisji przyklejonym do drzwi ich mieszkania. Panie Kane odpowiedziała Lily, zmuszając się do utrzymania kontaktu wzrokowego. Mówi o ludziach jak o pionkach do gry w szachy.

Krótkie, nie do odczytania i tak ustalone. Podpisała kontrakt mocnymi, zdecydowanymi ruchami i przesunęła go do niej. Ta jest praktyczna, zwyczajna, idealna do małżeństwa, które nic nie znaczy. Do mojego studia, na które mnie nie stać.
Wiem, po prostu nienawidzę, że do tego doszło. Pukanie do drzwi przerywa ciszę. Urzędnik sądowy wsuwa głowę do środka. Mówi, gdy do niego podchodzi.
A jednak Lily czuje każdy impuls aż po same palce stóp. Zatrzymał się odwrócony do niej plecami. Czekając na dostawę zadzwoniła do szpitala. Szepnęła Lili, czując jak łzy napływają do oczu.
Zdezorientowana wstała z łóżka i podążyła za zapachem kawy do kuchni. Pewnie wyglądała jak bezdomna, która przez przypadek trafiła do luksusowego penthouseu. Do czasu tego wszystkiego Aleksander robił notatki na tablecie. Gdy Aleksander w końcu wyszedł do biura, Lily poczuła się wyczerpana.
W drodze do domu panuje cisza. Idzie do swojego pokoju i leży bezsenna przez wiele godzin. Powinna go zostawić w spokoju, ale do niego dołącza. Musiałem lecieć do Singapuru.
Ale ona już idzie do kuchni. Po 20 minutach wraca z jajecznicą, tostem i kawą. Kiedy Aleksander kończy, odchyla się do tyłu i wpatruje w nią uważnie. Byłem tylko środkiem do celu.
Łzy napływają Lili do oczu. Aleksander wraca do domu wcześniej. Oglądają razem fatalne programy reality, a komentarze Aleksandra rozbawiają Lili do łez. Wpuściłam cię do środka, Aleksander.
Aleksander wychodzi do pracy bez zwyczajowego pożegnania. Szczęka Aleksandra, napina się do granic. Wszystko sprowadza się do rodzinnego obowiązku. Do prawdy kontynuuje pani Kane lodowato.
Zostało nam 10 miesięcy do końca kontraktu. Dziś chcesz nas zawiesić aż do końca kontraktu. Minęła go kierując się do drzwi. Jak wrócisz do domu, zamówię auto.
Dotarła do wejścia, zanim łzy naprawdę zaczęły płynąć. A teraz znowu się wycofuje, bo boi się wpuścić kogoś do środka. Mamo, wejdź do środka. poszła do szpitala, usiadła przy matce i powiedziała wszystko.
Wróciła do penthausu. Zamiast jednak od razu przejść do liczb, odwraca się w stronę Lili. Kto co tydzień dzwoni do mojej mamy. Lili wraca do pisania, do powieści, którą porzuciła lata temu.
Dołącza do nich, wsuwając się pod wolne ramię Aleksandra. Przysięgi Aleksandra doprowadzają Lili do łez. Miałaś być tymczasowa, mówi, środkiem do celu. Będę cię kochać aż do ostatniego oddechu.
Aleksander przyciąga ją do siebie, kołysząc się w rytm odległej muzyki. W skali od zera do 10.


