Tomek siedział już przy stoliku i machnął do mnie od razu. Za szybko skracała dystans, za szybko próbowała wejść do środka. Alicja weszła do mieszkania z ciastem i taką energią, jakby była tu od lat. Usiedliśmy do stołu.

W piątek rano usiadłem do komputera. Te nowe zegarki, one mogą nagrywać człowieka? Jeszcze tego samego dnia pojechałem tramwajem do Zbyszka. Wziął zegarek do ręki, poklikał chwilę, potem pokazał ekran.
Po obiedzie Tomek wyszedł do sklepu po śmietanę, bo oczywiście zapomniał kupić wcześniej. Nie muszę mieć dostęp do systemu do jutra, inaczej wszystko stanie. Stała tyłem do mnie przy oknie i mówiła dalej cicho, szybko, nerwowo. Dostęp do systemu.
Od tamtej rozmowy o dostępie do systemu zacząłem patrzeć na Alicję inaczej. Gdyby moja zmarła żona to zobaczyła, śmiałaby się do jutra. Wieczorem wróciłem do swoich poszukiwań. Alicja faktycznie wcześniej mieszkała w Gdańsku, potem przeprowadziła się do Wrocławia.
Połowa rozwiedzionych kobiet wraca do panieńskiego nazwiska. Około 20 000. Ty naprawdę myślisz, że kobieta z kredytem na 20 000 planuje przejąć twoje mieszkanie w bloku? Nie odpowiedziałem od razu, bo prawda była taka, że sam już do końca nie wiedziałem.
Może o to, że po raz pierwszy od lat ktoś obcy wszedł do naszego życia tak szybko. Kilka dni później Alicja przyszła do mnie sama. Wpuściłem ją do mieszkania, trochę spięty. A jednak kiedy położyła telefon na stole i poszła do kuchni, spojrzałem na ekran.
Im bardziej próbowałem sobie wmówić, że przesadzam, tym bardziej wracałem do swoich podejrzeń. One są historyczne. Po obiedzie przeszedłem do swojego planu. Panie Bogdanie, tam bateria pamięta chyba wejście Polski do Unii.
A w przychodni dalej człowiek czeka trzy miesiące do specjalisty. Och, proszę pana, ja ostatnio próbowałam zapisać mamę do endokrynologa. Po chwili Tomek wrócił do mieszkania z Ziajany, bo oczywiście znowu zepsuła się winda. Alicja od razu podeszła do niego.
Poszedłem do kuchni po wodę i wtedy zrobiło mi się naprawdę słabo. Nie wiem ile czasu minęło, kiedy usłyszałem walenie do drzwi. Wpadli do mieszkania razem z ratownikami. Zegarek wykrył upadek i wysłał powiadomienie do Tomka.
W szpitalu wszystko pachniało kawą z automatu i środkami do dezynfekcji. Kiedy pielęgniarka zabrała Tomka do okienka z dokumentami, Alicja została sama na korytarzu. Do domu wróciłem dwa dni później. Kiedy weszliśmy do mieszkania, od razu zauważyłem, że ktoś tu był wcześniej.
Bałam się, że rodzina Tomka pomyśli, że jestem problemem, że do niego nie pasuje. A potem któregoś dnia wracasz do domu i już nikogo nie ma. Do dziś nie wiem jak. A ja szybko odwróciłem głowę do okna, bo nagle poczułem pieczenie pod powiekami.
Odprowadziłem ich do drzwi.


