Dwa dni później przyszli do mnie po 500 000 zł. Miałem 68 lat, ale wciąż przyjeżdżałem do fabryki przed 7:00. Poszedłem do małego warsztatu za domem. Mogę jutro przyjechać do ciebie?

Następnego ranka przyjechałem do fabryki wcześniej niż zwykle. Kazałem poprosić Romana do mojego gabinetu. Wstałem i podszedłem do okna. Odwróciłem się do niego.
Kiedy został sam, zadzwoniłem do Bartosza. Pojechaliśmy do sklepu po girlandy, rynniane obrusy i proste drewniane ozdoby. Roman z Teresą, ich dzieci, kilku pracowników fabryki z żonami i mężami, parę wnuków, razem może 20 osób. Powiedział tylko, żebym wrócił do pracy, kiedy dziecko wyzdrowieje.
Lubiła Annę German i Czesława Niemena. Po chwili dołączyły do nich inne pary. Wrzuciłem parę zdjęć do rodzinnego czatu. Po chwili sekretarka otworzyła drzwi, a do gabinetu wszedł Damian.
500 000 zł. 500 000. Dzisiaj przyszliście do mnie po pół miliona złotych. Tato, nie wracajmy do tego.
[parsknięcie] Sięgnął do szuflady i wyjął szarą teczkę. Po obu rozwodach doszło do wysokich ugód finansowych. Po pierwszym otrzymała 800 000 zł i mieszkanie, po drugim 600 000 oraz drogi samochód. Powiedziałem do syna.
Po pierwszym rozwodzie dostałaś 800 000 zł i mieszkanie, po drugim 600 000 i samochód, bo obaj mnie krzywdzili. Oni już wcześniej mieli do niego żal. Tato, przepraszam, nie podszedłem do niego. Po południu wróciłem do fabryki.
Przyniósł stare krzesło Teresy, które Roman wcześniej zostawił do naprawy. Przyłożyłem drewniany element do oparcia. Tadeusz, musisz przyjść do biura. 250 000 zł.
System zatrzymał operację, bo zabrakło dodatkowego potwierdzenia. Zadzwoniłem do Bartosza, a potem do Damiana. Zna moje hasło do komputera. Miała dostęp do dokumentów firmowych?
do części. Damian zadzwonił do braci. Nie chciałem kolejnego wielkiego rodzinnego zebrania, więc ustaliliśmy, że Łukasz i Tomasz pojadą z nim do mieszkania, a później wszyscy trzej wrócą do fabryki. Zmieniono hasła do komputerów, kont i systemu księgowego.
Najpierw miałem zostać odsunięty, potem zawstydzony, a na końcu skłony do zapłacenia za możliwość powrotu do własnej rodziny. Iwona przygotowywała się do oskarżenia mnie o przemoc. Kilka dni później Bartosz zadzwonił do mnie wcześnie rano. Tomasz położył na stole notes.
Zacząłem chodzić do psychologa. Mieszkania nadal należały do mnie. Przyjedziesz jeszcze kiedyś do ogrodu? Róże same się nie dopilnują.
Iwona nie miała już dostępu ani do dokumentów, ani do żadnych firmowych systemów. Przyjeżdżał do fabryki regularnie, omawiał szczegóły z kierownikiem i nie próbował przy okazji wracać do dawnych sporów. Dokończyliśmy ławkę do ogrodu. Raz wybraliśmy się na weekend do Torunia.
Damian pojawił się sam i najpierw podszedł do Jakuba.


