Przestawiłam kosmetyk i prychnęłam, wrzucając za 20,00 zł do brudnej miski obok toalety, żeby postawić maść z jadem węża. Powiedziałam cicho, podnosząc pęknięty flakon: – Nie przesadzaj z tymi 20,00. – Radek parsknął, ale odwrócił wzrok. Milcząc podeszłam do umywalki.

Tupki z łoskotem posypały się do wanny. Był gotów do ataku. – Ratku – odwróciła się do syna, który właśnie wszedł do pokoju, pocierając stłuczony łokieć. – Do śmieci.
– Spokojnie, jadę do sklepu zoologicznego – powiedziałam do swojego odbicia. – Radek, to jest zmywalna tapeta do przedpokoju. Po co one w mieszkaniu pod wynajem lub sprzedaż, skoro mama rzekomo kupiła lokum za ostatnie pieniądze? Podeszliśmy do kasy.
Radek odwrócił się do mnie. Przystawiłam telefon do terminala. Zadzwoń do nich. Przedmiot [muzyka] dwupokojowe mieszkanie 54 metsokradry okres 20 lat.
Weszłam do swojego gabinetu. Mój laptop do sejfu. Daj mi 2500 do wypłaty. Nie minęłam go i podeszłam do lodówki.
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Zapomniała go wstawić do lodówki. Milcząc przeszłam obok niego do swojego gabinetu. Podeszłam do stołu, spokojnie rozpakowałam pojemniki.
Jerz z chrupnięciem zabrał się do poczęstunku. Diesel dotarł do stolika. Diesel przeszedł do ataku. Wróciłam do gabinetu i zamknęłam się.
Wytrząsnęłam maskę do spania mocniej. Pora do pracy. Przeszłam do kuchni, naruszając jego przestrzeń osobistą. Z wściekłością wrzucił portfel z powrotem do torby.
W dzień atmosfera w domu zgęstniała do stanu smoły. Radek do kogoś dzwonił, zamknąwszy się w łazience. Około 5:00 po południu zadzwoniono do domofonu. To do mnie.
Agata, idź do siebie. Historia kredytowa pójdzie do kosza. Pośrednik cofnął się krok do drzwi. Radek powoli odwrócił się do mnie.
Wejdę do twojego banku. Mamo, idź do pokoju. Teraz będzie głośno. Barbara Kowalska, przestraszona z rękoma przyciśniętymi do piersi, poczłapała do swojej nory.
Milcząco podeszłam do ekspresu do kawy. Chcesz tego dowieźć staruszkę do wylewu? Do wczoraj. Wyniosę to do lombardu natychmiast i nie zatrzymasz mnie.
Rzucił się do stołu. Krzyknął, zamachując się ręką do rzutu. Przycisnęła ręce do ust. Masz 20 minut na spakowanie rzeczy, inaczej wezwę patrol i zgłoszę włamanie, a siniaki na twoim ciele doskonale pasują do wersji samoobrony.
Przywracam was do rzeczywistości, Radek, do rzeczywistości, na którą cię stać. Ale żeby za 20 minut ani śladu po tobie tu nie było. W końcu nie jestem bestią, w przeciwieństwie do niektórych. Jż zabrał się do jedzenia z apetytem zwycięzcy.
Do zobaczenia.


