Zanim zacznę opowiadać tę historię, zostaw komentarz i napisz, z jakiego miasta nas oglądasz. Mieszkała w mieszkaniu z trójką innych ludzi. Nie miała wrócić przez dwa tygodnie. Naprawdę powinna umyć twarz przed snem, zwłaszcza po długiej zmianie.

Potem ostrożnie wyszła na korytarz. Ale zamiast znajomego, chwiejącego się stolika nocnego, jej ręka natrafiła na coś innego—na coś ciepłego, na coś, co się poruszyło. Najpierw to było piękne—wyraźne kości policzkowe, prosty nos, usta zarówno stanowcze, jak i miękkie. Poszła do łazienki, a potem, o Boże, weszła do złego pokoju.
– Czy możesz mi powiedzieć, kim jesteś i dlaczego jesteś w moim łóżku? – Nie, na pewno nie jestem Jake. – Nigdy nie poznałem twojego współlokatora. Jedynym wymaganiem było to, że potrzebowałem tymczasowego miejsca, podczas gdy moje penthouse jest w remoncie.
Poczucie wstydu Emmy osiągnęło szczyt. – Tak, powinnaś. Jej współczucie natychmiast zniknęło. Ponieważ zabrzmiało to dość protekcjonalnie.
– Po prostu powiedziałem, że całe życie spędziłem w luksusie i czasami warto doświadczyć czegoś innego. – Sprawiedliwie. – Myślałaś, że jestem kimś innym. Myślałem, że jesteś kimś innym.
– Pracuję na dwóch etatach. – Oczywiście, ale zanim pójdziesz, może powinniśmy ustalić kilka podstawowych zasad. Na przykład, byłbym wdzięczny, gdybyś nie wracała do mojego łóżka. Bezczelność, absolutna bezczelność tego mężczyzny.
Prawdziwa kawa, nie ta rozpuszczalna, którą zwykle piła. Nie mówiąc już o dwóch. – Dwa etaty. To musi być wyczerpujące.
– Nie sprzedałem ani jednej mojej pracy. – To musi być frustrujące. – Nie każdy może robić to, co kocha. Alexander milczał przez chwilę, po czym powiedział cicho: „Rozumiem to bardziej, niż myślisz”.
Zamiast tego poczuła dziwną pustkę. Miała trzy godziny odpoczynku, zanim wszystko zaczęło się od nowa. Oboje zamarli. – Wyraźnie.
Powiedział, wyraźnie zawstydzony. – Te rzeczy się zdarzają. – Nie. Po niezliczonych odrzuceniach z galerii i ciągłej krytyce ze strony profesorów szkoły artystycznej, którzy mówili, że jej się nie uda, czy mogłabym zobaczyć?
– A czego byś chciała w zamian? – Masz prawo być ostrożna, ale nie każdy z pieniędzmi chce cię wykorzystać. Emma szukała na jego twarzy oznak oszustwa, ale znalazła tylko szczerość i coś jeszcze. Alexander cofnął się, jakby przecinał napięcie, które między nimi wisiało.
– Oba byłyby przydatne. – Nieźle, ale wciąż za mało. Zawsze za mało. – Nie masz pojęcia.
– Długi dzień, długie życie. Alexander spojrzał na nią z obojętną miną. – Łapię się na tym, że myślę, iż moje problemy są większe niż problemy wszystkich innych. Alexander milczał tak długo, że Emma zaczęła myśleć, iż w ogóle nie odpowie.
– Powinnaś spać. – Powinnam. Emma wracała z pracy i zastawała go przy kuchennym stole, z laptopem i papierami rozłożonymi przed sobą; rozmawiali o drobiazgach, stopniowo czując się coraz swobodniej w swoim towarzystwie. – Nie przeprowadzamy tych zwolnień.
Gniew w jego oczach złagodniał w coś innego. – W twoim rzemiośle, ja tylko odwzajemniam przysługę. – Pracowałaś cały dzień. – Nic, tak po prostu.
– Twoja sztuka jest wystarczająco dobra, żeby stać samodzielnie. – Jeśli twój przyjaciel naprawdę nie lubi mojej pracy, musisz obiecać, że powiesz mi prawdę. Powiedział po prostu. Nazwał ją piękną, jakby to był fakt, a nie komplement.
– Dwa lata na uniwersytecie stanowym, zanim musiałam rzucić z powodów finansowych. A potem? Markus milczał przez długą chwilę, po czym odwrócił się do Alexandra, który obserwował z drzwi. – Malujesz z doświadczenia, nie z wyobrażeń o tym, jak sztuka powinna wyglądać.
– Gdyby twoja praca nie była wystarczająco dobra, powiedziałbym to. – Tak, zamierzam cię pocałować. – Chyba że mi powiesz, żebym tego nie robił. Pocałunek był najpierw delikatny, niepewny.
Emma była całowana wcześniej, ale nigdy tak, nigdy z taką intensywnością, takim skupieniem, jakby była jedynym elementem we wszechświecie Alexandra. – … pierwsza osoba od lat, która widzi we mnie po prostu Alexandra, nie prezesa, nie dziedzica, po prostu mnie. Kręcili się wokół siebie ostrożnie, wyczuleni na każdy przypadkowy dotyk, każde długie, nieśmiałe spojrzenie.
Odgłosy Alexandra dochodziły do niej z drugiego pokoju. Emma wiedziała, że powinna zostać w drzwiach, zachować dystans, ale zamiast tego przeszła przez pokój i usiadła obok niego na łóżku, tym samym, do którego przypadkiem weszła kilka dni temu. Alexander milczał przez chwilę, po czym powiedział: „A co, jeśli powiem ci, że nie chcę wracać? Może czas wybrać coś innego, kogoś innego”.
– Zostań – powiedział cicho. – To samo tutaj. – I właśnie to robię. Potem przyciągnął ją bliżej, odwzajemniając pocałunek z taką intensywnością, że Emma poczuła dreszcz przebiegający przez całe jej ciało.
Kiedy w końcu się od siebie odsunęli, oboje łapiąc powietrze, Emma wypowiedziała słowa, które narastały w niej od poprzedniego wieczoru. Alexander całował ją po każdej deklaracji, aż oboje byli oszołomieni i bez tchu. – Nie wstydzę się tego, kim jestem ani co robię. – Nigdy o niej nie słyszałem.
Emma rzuciła pracę w barze, a sprzedaż w galerii dała jej wystarczająco dużo oddechu, by skupić się na sztuce zamiast na zmianach w restauracji. Większość majątku trafiła do Katherine. – Właśnie taki był. – To ja powinienem zadawać ci to pytanie.
Byli razem dopiero od dwóch miesięcy. – Pytasz mnie, bo musisz, czy dlatego, że chcesz? – Oba. – Nadal używasz tej linii?
– Jeśli to robimy, robimy to naprawdę. – Więc tak. – Potrzebuję tylko ciebie. – On nie jest zimnym biznesmenem, jakim próbowałeś go uczynić.
– Ale on wybrał mnie, ponieważ chce partnerki życiowej, a nie żony na pokaz. Z dwiema kolejnymi wystawami w planach. – Nie z powodu woli mojego ojca czy obowiązków biznesowych, ale dlatego, że kocham cię bardziej niż cokolwiek na świecie. Kiedy urzędnik zapytał, czy ktoś ma jakieś zastrzeżenia, Katherine Hunt wstała w tylnych rzędach.
– Emma, wpadłaś w moje życie w najbardziej dosłowny sposób. – Możesz pocałować pannę młodą. Alexander przyciągnął Emmę i pocałował ją, jakby to był pierwszy i ostatni pocałunek ich życia. – Nie, to wciąż za mało.
– Poznanie mnie, poślubienie mnie, cokolwiek z tego. – Nigdy, ani przez sekundę. Zasnęli w swoich ramionach—dwoje ludzi z różnych światów, połączonych przez los, przypadek i jedną szczęśliwą pomyłkę. – Teraz rozumiem, dlaczego ją kochasz.
– Myślałem, że zależy jej tylko na twojej fortunie i dziedzictwie, ale teraz widzę, że kocha cię za to, kim jesteś, a nie za to, co możesz jej dać. Emma spojrzała na Alexandra po drugiej stronie pokoju. – Sam na to wszystko zapracowałeś? – Teraz muszę spłodzić dziedzica.
Alexander wpatrywał się w to przez długą chwilę, po czym spojrzał na nią z zachwytem w oczach. Przyciągnął Emmę do ramion, śmiejąc się i płacząc jednocześnie. Trzymał ją, jakby była najcenniejszą rzeczą na świecie. Pewnego wieczoru, dwa lata po tej pamiętnej nocy, Emma stała w kuchni penthouse’u, obserwując, jak Alexander tańczy z Grace w salonie do muzyki, którą tylko oni mogli usłyszeć.
Grace chichocząca między nimi. – Czy zastanawiasz się czasem, co by się stało, gdybym tamtej nocy weszła do właściwego pokoju? – A potem dziękuję Bogu za pijane kelnerki bez poczucia kierunku. – To dopiero początek.
Co myślicie o ich historii?


