W końcu nie mogłam już znieść tej niepewności i zadzwoniłam do biura Michała, do firmy Nowak i partnerzy, którą założył z kolegą ze studiów. Próbowałam się do was dodzwonić od wielu dni. Muszę natychmiast zarezerwować bilet do Krakowa. Mam jeszcze wiele spraw do załatwienia.

Wróciłam myślami do naszej ostatniej rozmowy. To do niego niepodobne. Najpierw zadzwoniłam do Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Przełączano mnie od jednego działu do drugiego.
Następny telefon wykonałam do prokuratury okręgowej, a potem do zarządcy autostrady. Potrzebuję numeru PESEL lub dokładnej daty i miejsca zgonu. Kupiłam bilet na pierwszy pociąg do Krakowa. Dźwięk dzwonka do drzwi był nieprzyjemnie melodyjny.
Kobieta cofnęła się o krok, a ja zdążyłam zajrzeć do salonu. Przez 29 lat byłam pierwszą osobą do kontaktu w nagłych wypadkach, beneficjentką jego ubezpieczenia, osobą upoważnioną do informacji medycznych. wszystkim. Zawołałam do grabarza, który przycinał żywopłot w pobliżu.
20 minut później siedziałam w biurze cmentarza naprzeciwko sfrustrowanej kierowniczki, pani Kowalskiej. Wróciłam do samochodu, a mój umysł pracował na najwyższych obrotach. Tym razem nie bawiłam się w dzwonienie do drzwi. Ona szykowała się do wyjazdu.
Podziękowałam jej i wróciłam do auta, a moje dłonie znów zaczęły drżeć. Zuzanna pojechała do magazynu samoobsługowego „Bezpieczny Kąt” na obrzeżach miasta. Pół godziny później wyjechała z pustymi rękami i pojechała do banku. Kiedy poszła w stronę kontroli bezpieczeństwa, podeszłam do agenta obsługi naziemnej.
Wskazałam na Zuzannę, która stała już w kolejce do prześwietlenia bagażu. Ta pasażerka leci rejsem 847 do Berlina. Kupiłam bilet na ten sam lot i z bramki zadzwoniłam do komisarza Kowalczyka. Zuzanny nie było na pokładzie samolotu do Berlina.
Następny pociąg do Wrocławia miałam dopiero o 6:00 rano. Bardzo trudna do wykrycia. Próbował do pani dzwonić kilka razy w dniach przed śmiercią. Michał próbował do mnie dzwonić.
Ten sam chód, te same manieryzmy. Proszę się do niej nie zbliżać. Rzuciłam 20 zł na stół i ruszyłam za nią, trzymając bezpieczną odległość i otwartą linię z Kowalczykiem. Małgorzata przeszła trzy przecznice do parkingu podziemnego i wsiadła do srebrnej Hondy Civic na warszawskich numerach.
Zameldowałam, spiesząc do swojego samochodu. Po 20 minutach skręciła na parking skromnego bloku mieszkalnego na Krzykach. Oddzwoniłam do Kowalczyka, podając mu adres, i przygotowałam się na czekanie. Podszedł do mnie detektyw z wrocławskiej policji.
Detektywie, ona szykuje się do ucieczki. System alarmowy wskazywał na włamanie przez drzwi kuchenne. Odkopała jego grób, wyszeptałam do policjanta, który fotografował scenę. Wróciła do Krakowa i odkopała grób mojego syna.
Policjant ponuro zapakował sygnet do torby na dowody. Wybrała sobie złą matkę do zadzierania. Małgorzata przyjechała do Wrocławia z jakiegoś powodu. Ktoś, kto pasuje do jej schematu.
Małgorzata uczyniła to osobistym, kiedy włamała się do mojego domu. Czy wprowadziła się już do pana domu? Jadzia pochyliła się do przodu. Pan jest przygotowywany do morderstwa.
Proszę pomóc nam zebrać dowody. Może włamanie do mojego domu? Powiedziała do kogokolwiek po drugiej stronie. Tego wieczoru Robert zaprosił Małgorzatę na kolację do swojego domu.
Dodała czegoś do jedzenia. Czekaliśmy, aż Małgorzata poszła do łazienki, a potem wkroczyliśmy do akcji. 20 minut później zaczęła sprawdzać zegarek. Chodź, pomogę ci dojść do sypialni.
Przednie drzwi otworzyły się z hukiem, a do domu wbiegli funkcjonariusze. Właściwie pani Nowak, mieliśmy nadzieję, że rozważy pani dołączenie do naszej grupy zadaniowej do spraw niewyjaśnionych jako konsultantka.


