„Może pani wrócić do swoich segregatorów” – te słowa Roberta usłyszałam trzy lata temu, kiedy wykradł mój projekt i podał go jako własny. Dziś stałam z nową tożsamością, z nową pracą, i nagle…

„Może pani wrócić do swoich segregatorów” – te słowa Roberta usłyszałam trzy lata temu, kiedy wykradł mój projekt i podał go jako własny. Dziś stałam z nową tożsamością, z nową pracą, i nagle...

Każde pchało się do gardła. „Może pani wrócić do swoich segregatorów” – te słowa wciąż brzmiały jej w uszach, gdy Magda przeniosła się do Warszawy. Wstała i poszła do kuchni. Nalewała wodę do szklanki, kiedy usłyszała za sobą głos.

Thumbnail

To była tylko echo wspomnień, ale poczuła, jak serce bije jej szybciej. Magda wróciła do mieszkania późno. Na stole leżał stary notes, którego nie otwierała od miesięcy. Następnego ranka przyszła do Nowatek Systems, wcześniej niż zwykle.

W środku miała stary dysk z kopiami dokumentacji Medcore, kilka wydruków, notes i pendrive, którego nie używała od lat. Poszła do swojego biurka obok drukarek. Kserokopiarka, jakby wyczuwając dramat, zacięła się już o 8:20. Wyjęła z torby dysk i podłączyła go do laptopa.

Przyłożyła dłonie do twarzy, nie płakała. Zaczęła kopiować najważniejsze pliki do oddzielnego folderu. „Pani Magdaleno, proszę przygotować 20 kompletów materiałów na prezentację MedNxus” – usłyszała głos Roberta. Przez chwilę świat zawęził się do tych trzech słów.

Wzięła jedną broszurę do ręki, przewróciła stronę, potem drugą. No tak. To był ten sam system, który ona zaprojektowała trzy lata temu, a który Robert sprzedawał jako własny. Robert stanął przed wielkim ekranem.

„Mednxus to nie jest zwykły system” – powiedział z dumą. Magda zrobiła krok do przodu. Jeden z inwestorów pochylił się do przodu. Robert podszedł do niej o krok.

Dwóch pracowników ochrony weszło do sali, niepewnych, czy mają do czynienia z awanturą, czy z czymś, za co później będą musieli przepraszać na piśmie. Adam patrzył przez szybę na wejście do biurowca. Tego samego popołudnia Magda wróciła do swojego biurka. Schowała telefon do kieszeni i ruszyła w stronę metra.

Wiedziała, że to dopiero początek. „Zależy, ile cierpliwości ma pan do pośredników” – powiedział Zaremba, odkładając marker. „To znaczy, że nie podpisze żadnej notatki, w której przyznaje się do naruszenia standardów komunikacji, dopóki firma nie odniesie się do meritum sprawy” – odpowiedziała Magda. Po rozmowie wróciła do swojego biurka.

Około 13:00 podeszła do niej Anka. „Jeśli to kolejna procedura, to idę mieszkać do Ksero” – zażartowała, ale w jej głosie było napięcie. Zaprowadziła ją do małego pomieszczenia socjalnego przy archiwum. Magda poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła.

Wieczorem Zaremba wszedł do gabinetu z tabletem w dłoni. „Jeżeli pójdzie dobrze, do jutra możemy kontrolować ponad połowę” – powiedział. „To dajmy mu powód do pośpiechu” – odpowiedziała Magda. Szukał wiadomości, kasował, przenosił, dzwonił do informatyka, żądając dostępu do archiwalnych serwerów.

Robert podszedł do okna, ale Magda była zmęczona do kości, ale nie złamana. Obok niej leżał stary dysk, notes i wydruki. Brakowało tylko tablicy z czerwonymi nitkami, choć sądząc po stanie jej nerwów, nitki mogłyby się same zapalić. „Nowatek jest do kupienia” – powiedział Robert i zamknął się w gabinecie.

Zadzwonił do prezesa. Adam wstał i podszedł do okna. „Syknął Robert do prezesa” – ale to nie wystarczyło. „Dziś wraca do pracy” – powiedział Adam.

Magda nie była dodatkiem do jego władzy. Robert pochylił się do przodu. Dopiero po sekundzie do sali dotarło jedno słowo – „narzeczonym”. Dostęp do systemów został zablokowany do końca dnia.

Do środka weszło dwóch ochroniarzy. Ochroniarze odprowadzili Roberta do drzwi. Adam odwrócił się do sali i podszedł do niej. Robert był twarzą głośną, arogancką, łatwą do znienawidzenia.

„No pani od segregatorów” – powiedział kiedyś. Teraz do Nowatek Systems weszli zewnętrzni prawnicy, specjaliści od własności intelektualnej, audytorzy finansowi i zespół do spraw naruszeń pracowniczych. Kamil dostał premię w wysokości bonu do sklepu z elektroniką. Adam zaprosił Magdę do swojego tymczasowego gabinetu w Novatek Systems.

Niżej widniało: Magdalena Brzozowska, dyrektorka do spraw innowacji i kultury. Pierwszego dnia przyszła do niej Anka. „No proszę. Od Ksero do kultury organizacyjnej” – zaśmiała się.

„Niedrukowanie 20 kompletów dla zarządu” – odpowiedziała Magda. Pan Tadeusz został zaproszony do zespołu zajmującego się bezpieczeństwem obiegu dokumentów. Byli za to lekarze, którzy po pierwszych testach mówili, że system naprawdę pomaga im szybciej podejmować decyzje. Anka machała do niej z kieliszkiem lemoniady.

Adam podszedł do niej powoli. „Stanowisko nie daje prawa do pogardy” – powiedział. „Dziękuję, że wysłuchaliście tej historii do końca” – zakończyła Magda. „Do usłyszenia już wkrótce.