Mechanicznie sięgnęłam do skrzynki na listy, ale palce natrafiły tylko na chłodną blachę. Skinęłam głową, udając, że idę do sypialni, ale gdy Piotr wszedł do łazienki, wykorzystałam ten moment. Po chwili wszedł do salonu, niosąc na tacy kubek. „No pij” – powiedział.

Przycisnęłam wierzch dłoni do powiek, poruszyłam ramionami, po czym bez wahania przechyliłam kubek i wypiłam wszystko do ostatniej kropli. „Pójdę już do siebie” – rzucił i zanim zdążył dokończyć, zamknął za sobą drzwi sypialni, w której spaliśmy razem przez prawie 20 lat. Na palcach podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho, ale usłyszałam tylko ciszę. Odsunęłam się i cicho wróciłam do salonu.
Piotr na palcach wkradł się do kuchni, wziął brązowy kubek z blatu. Chciał wylać jego zawartość do zlewu, ale zawahał się, a ostatecznie włożył go do foliowej torby i wrzucił do kosza przy drzwiach. Gdy tylko zamknął drzwi sypialni, otworzyłam oczy. Wyszeptałam do siebie i ponownie złożyłam kartkę, którą znalazłam wcześniej.
Nie zmrużyłam oka aż do 5:00 rano. Od razu poszłam do sypialni i otworzyłam szufladę toaletki. W korytarzu prowadzącym do sypialni wyjęłam i otworzyłam pudło z ubrankami dzieci. O 8:00 wieczorem usłyszałam dźwięk wciskanego kodu do drzwi.
„Mówię do siebie” – szepnęłam. Piotr zakrył usta dłonią i wszedł do sypialni. Bezgłośnie podeszłam do drzwi i przywarłam do nich ciałem. W środku usłyszałam szelest papieru – na pewno nie był to zwykły papier do drukarki.
Czyli moje dzieci nie odeszły same z siebie. Pieniądze do zielarza zaczęły płynąć miesiąc po tamtej rozmowie. Tego samego dnia spotkałam się z panem Janem, sekretarzem, który od 20 lat był u boku mojego teścia, w cichej kawiarni. „Pani Anno, jak mogło do tego dojść?
” – zapytał, podając mi stary notes w skórzanej oprawie, już mocno zniszczonej. Był to wpis do domu dziecka. Michał z torbą w ręku zobaczył notes w moich dłoniach i zamarł. „To dlaczego do tej pory się nie ujawniłeś?
” – zapytałam. W dniu imprezy rano pojechałam najpierw do domu teściowej. „No cóż, w moim 70-letnim życiu nie będzie już takiego dnia” – powiedziałam sobie. Piotr zerwał się z miejsca i podbiegł do sceny.
To były te same twarze, które na nagraniu z kamery samochodowej szarpały Piotra za kołnierz. Był to wpis do domu dziecka sprzed ponad 30 lat. Michał zerwał identyfikator i podszedł do przodu. Teść odwrócił się do gości.
Chwilę później do sali weszli policjanci wezwani na miejsce. Stojąc na scenie, patrzyłam za nim do końca. „Mam wam obu tak wiele do wynagrodzenia” – powiedziałam. Słońce zachodziło za oknem, a czerwone światło wpadało do sali.
Michał zaczął codziennie chodzić z teściem do firmy. Wieczorami cała trójka zasiadała do kolacji przy stole teścia. Teść włożył mi kopertę do ręki i powiedział: „Weź to”. Zabrałam kopertę do domu i schowałam głęboko w szafie.
Gdy weszłam do przedpokoju, usłyszałam dźwięk tłuczonego naczynia. Teść upadł do przodu, a z jego ust wypłynęła czerwona krew. Trzymałam go za rękę i ciągle do niego mówiłam. Razem z Michałem pojechaliśmy prosto do domu teścia.
„Pani opiekunko, musi pani teraz przyjechać do szpitala” – usłyszałam w słuchawce. Razem z Michałem pojechaliśmy do szpitala. Ta osoba doprowadziła ojca do tego stanu. „Po co go trzymać podłączonego do maszyn?
” – zapytał Michał, odwracając się do mnie. Następnego dnia o 7:00 rano zadzwonił pan Jan. Musiałam natychmiast jechać do szpitala. O 9:30 ponownie zadzwoniłam do pana Jana.
Policja podeszła do teściowej. „A tylko patrzyłeś, jak pije do końca” – usłyszałam. Po załatwieniu spraw razem z Michałem pojechaliśmy prosto do szpitala. Oboje mieli spędzić w więzieniu ponad 20 lat.
Wstając, odpowiedziałam: „Dostała mama 20 lat, żeby żyć”. Zgasiłam światło i podeszłam do okna.


