Złamał mi osiem żeber, bo jego kochanka rzuciła się ze schodów i udawała niewiniątko. Gdy leżałam we własnej krwi, rzucił mi w twarz czek na 16 milionów. „To kupuje twoje milczenie” – powiedział….

Złamał mi osiem żeber, bo jego kochanka rzuciła się ze schodów i udawała niewiniątko. Gdy leżałam we własnej krwi, rzucił mi w twarz czek na 16 milionów. „To kupuje twoje milczenie” – powiedział....

10 sekund wcześniej Klaudia stała trzy stopnie wyżej i uśmiechała się do mnie prowokacyjnie. Potem, jak bezwładna szmaciana lalka, rzuciła się do tyłu i z głośnym łoskotem upadła tuż przede mną. Niemal w tej samej chwili drzwi rezydencji otworzyły się z hukiem. Wojciech Barański wpadł do holu, a jego oczy wyglądały, jakby miały zaraz wypaść z orbit.

Thumbnail

Odepchnął mnie brutalnie i natychmiast chwycił w ramiona szlochającą kobietę. „Wojtku, proszę, nie obwiniaj Lidii. To była moja własna niezdarność” – powiedziała Klaudia drżącym głosem. Jej palce zaciskały się na jego koszuli, a łzy spływały po policzkach.

„Lidia, czy cię nie ostrzegałem? ” – Wojtek odwrócił się do mnie. „Klaudia ma delikatne zdrowie. Radzę ci schować tę obrzydliwą zazdrość.

„Nie popchnęłam jej” – powiedziałam cicho. „Sama skoczyła. ”

Policzek uderzył mnie z niszczycielską siłą. Metaliczny smak krwi zalał mi usta.

„Naprawdę myślisz, że użyłaby własnego ciała, żeby wrobić taką bezużyteczną kurę domową jak ty? ” – syknął. „Gdyby nie to, że spędziłaś ostatnie trzy lata, opiekując się moją matką bez słowa skargi, myślisz, że w ogóle miałabyś kwalifikację, by zostać panią Barańską? ”

Spojrzałam na mężczyznę, którego kochałam przez trzy lata.

Dla którego zrezygnowałam ze wszystkiego. W tym momencie coś we mnie pękło. Przez trzy lata gotowałam mu każdy posiłek. Piłam za niego podczas biznesowych kolacji, aż dorobiłam się wrzodów żołądka.

Znosiłam obelgi jego matki, myśląc, że jeśli będę wystarczająco cierpliwa, stopię to serce z kamienia. Jakaż byłam naiwna. „Klaudia spadła z trzeciego stopnia i uszkodziła kostkę” – powiedział Wojciech do ochroniarzy. „Lidia, skoro nie potrafisz kontrolować swoich rąk, nauczę cię, jak działają rzeczy w rodzinie Barańskich.

Zanim zdążyłam zareagować, pierwsze kopnięcie trafiło mnie w żebra. Drugie wyrzuciło mnie w powietrze. Uderzyłam w stolik z mahoniu, a kryształowa karafka roztrzaskała się o podłogę. Odłamki wbiły się w moje ramię.

Trzecie kopnięcie. Usłyszałam trzask łamanych kości. Wojciech stał z boku i obserwował wszystko z mroczną satysfakcją. Klaudia posłała mi zwycięski uśmiech.

Kiedy ochroniarze w końcu przestali, leżałam w kałuży krwi. Wojciech podszedł i rzucił mi w twarz dokumenty. „2 miliony za każdą złamaną kość. Osiem kopnięć, osiem złamanych żeber.

Ten czek na 16 milionów kupuje twoje absolutne milczenie. Jeśli do prasy wycieknie choć jedna plotka, zniszczę cię. ”

Nie płakałam. Kiedy ból i rozpacz osiągają limit, zostaje tylko przerażająca jasność umysłu.

„Zmarnowałam trzy lata mojego życia, bawiąc się w dom ze wściekłym psem” – wychrypiałam. Wojciech zaśmiał się zimno. „Zabierzcie ją stąd. Nie pozwólcie, żeby psuła widok Klaudii.

Wyrzucono mnie przed rezydencję jak worek na śmieci. Lodowaty deszcz uderzał w moje rany. Leżałam w błocie, patrząc na ciepłe światła willi i sylwetkę Wojciecha obejmującego Klaudię. Uśmiechnęłam się mrożąco krew w żyłach.

„Zasad, których mnie nauczyłeś, nauczyłam się perfekcyjnie. ”

Zatrzymałam przejeżdżający samochód. Dobry samarytanin zawiózł mnie do prywatnego szpitala. Młody lekarz trząsł się, oglądając zdjęcia rentgenowskie.

„Osiem złamanych żeber, trzy są przesunięte. Są milimetry od przebicia płuc. Ryzyko pęknięcia śledziony. Potrąciła panią ciężarówka?

„Nie mam rodziny” – powiedziałam spokojnie. „Sama podpiszę dokumenty. Podajcie mi środki przeciwbólowe. Spieszę się.

W momencie gdy gorset został zapięty wokół mojej klatki piersiowej, zamknęłam oczy. Przypomniałam sobie, jak trzy lata temu klęczałam w deszczu przed posiadłością Sokołowskich w Konstancinie, przez 24 godziny, aż moje czoło zaczęło krwawić. Wszystko po to, by zdobyć kapitał dla rodziny Barańskich. Ukrywałam swoją prawdziwą tożsamość.

Byłam Wiktorią Sokołowską, jedyną dziedziczką ogromnej grupy, która kontrolowała najpotężniejsze gałęzie przemysłu w Polsce. Wyszłam za Wojciecha, używając drugiego imienia, Lidia, i przyniosłam fundusze, które ocaliły jego rodzinę. Wierzyłam, że w zamian otrzymam prawdziwą miłość. Ostatecznie chroniłam jadowitego węża.

Po zabiegu odrzuciłam zalecenie pozostania w szpitalu. Wyciągnęłam z kieszeni czarny, zaszyfrowany telefon, którego nie włączałam od trzech lat. Wybrałam jedyny numer na liście. „Panienko Wiktorio” – usłyszałam drżący głos pana Henryka.

„Proszę po mnie przyjechać. Skończyłam się bawić. ”

„Podrywamy prywatny odrzutowiec medyczny. Nikt nas nie opóźni.

Rozłączyłam się. Wzięłam czek na 16 milionów, podarłam go na drobne kawałki i wyrzuciłam do kosza. Następnego ranka w rezydencji Barańskich Wojciech kroił jajka sadzone. Klaudia siedziała obok, polewając mu mleko.

„Ta wariatka nie wróciła zeszłej nocy. ”

Stary kamerdyner, Antoni, stał blady jak ściana. „Panie Barański… rzeczy Lidii całkowicie zniknęły. Nawet jej szczoteczka do zębów.

To tak, jakby nigdy nie istniała w tym domu. Nagrania z monitoringu zostały usunięte. Dziś o 5:00 ochrona osiedla zgłosiła, że 12 opancerzonych majbachów na warszawskich blachach dyplomatycznych zaparkowało przed naszym domem. Dziesiątki mężczyzn w czerni zlikwidowało każdy ślad związany z Lidią.

Nóż wypadł z rąk Wojciecha. Warszawskie blachy dyplomatyczne. Taki poziom władzy wykraczał daleko poza to, co mógł sobie wyobrazić. Kilka godzin później leżałam w ogromnej wannie w posiadłości Sokołowskich w Konstancinie.

Ciepła woda rozluźniała każdy napięty nerw. Drzwi otworzyły się bezszelestnie. Mój ojciec, Artur Sokołowski, stanął przy wannie. Zobaczył krwiaki na moich plecach i żebrach.

Jego oczy poczerwieniały. „Moja córko… I to wszystko przez jakiegoś śmiecia. ” Uderzył laską o podłogę. Marmur zadrżał.

„Tato, potraktuj te trzy lata jako bardzo kosztowne czesne za życiową lekcję. Już opłaciłam lekcje. Teraz nadszedł czas, by ściągnąć odsetki. ”

Odwróciłam się do pana Henryka.

„Jaki jest najsłabszy punkt firmy Wojciecha? ”

„Głównym wsparciem grupy Barańskich jest dział Venture Capital naszej własnej korporacji. Istnieje tylko dlatego, że kazała nam go pani potajemnie wspierać. ”

„Doskonale.

Zamroźcie cały przepływ gotówki. Chcę, aby w ciągu siedmiu dni grupa Barańskich znalazła się w ślepym zaułku. I chcę, żeby Wojciech przyczołgał się na kolanach, by błagać mnie o litość. ”

Klimat ekonomiczny we Wrocławiu zmienił się brutalnie w 48 godzin.

Wojciech początkowo nie brał tego na poważnie. Był przekonany, że kobieta użyła pieniędzy z czeku, by wynająć aktorów. O 10 rano asystent wpadł do gabinetu bez pukania. „Mega projekt Dolina Krzemowa.

Kredyt pomostowy na 2 miliardy został zamrożony. Grupa Sokołowskich ogłosiła bezterminowe wycofanie wszystkich inwestycji i globalny nakaz bojkotu finansowego przeciwko grupie Barańskich. ”

Wojciech chwycił telefon. Sygnał.

„Przepraszamy. Wybrany numer jest tymczasowo niedostępny. ” Jego imperium, z którego był tak dumny, zostało obnażone w 10 minut. „Odsuń się ode mnie” – warknął na Klaudię, która próbowała go pocieszać.

„Przygotujcie odrzutowiec. Lecę do Warszawy. ”

Tego wieczoru siedziałam w restauracji Korona, ekskluzywnej strefie VIP. Miałam na sobie czarną aksamitną suknię.

Moje żebra wciąż bolały, ale twarz pozostała spokojna. Pan Henryk stał pół kroku za mną. Nagle przy wejściu wybuchło zamieszanie. Wojciech, po zapłaceniu fortuny za łapówkę, wdarł się do środka.

Klaudia trzymała go pod ramię. Jej wzrok odnalazł mnie. „Wojtku, patrz, kto tam jest. To Lidia, ta bezczelna!

Wzięła twoje miliony i uciekła do Warszawy, żeby udawać bogatą dziedziczkę! ”

Klaudia podbiegła do mnie. „Lidia, ty bezwstydna suko! Wydajesz pieniądze Wojtka!

Wynoś się stąd natychmiast! ” Podniosła rękę, żeby mnie spoliczkować. Nie mrugnęłam. Trzymałam filiżankę herbaty.

Wtedy czarny błysk przeciął przestrzeń. Ochroniarz złapał nadgarstek Klaudii i wykręcił go. Trzask. Jęknęła z bólu.

Chwycił ją za włosy i pociągnął w stronę stołu, na którym gotował się bulion z wagyu. Pchnął jej twarz kilka centymetrów nad wrzącą powierzchnię. Para natychmiast oparzyła jej skórę. „Wojtku, ratuj mnie!

Moja twarz zostanie zniszczona! ”

Wojciech ryknął i ruszył do niej. Drugi ochroniarz kopnął go w tył kolan. Łup.

Padł na marmur. Ogromna dłoń przygniotła jego kark do podłogi. Odstawiłam filiżankę. Wstałam i podeszłam do niego.

„Wojtku, zapomniałeś, że to nie Wrocław. Tutaj gra się według moich zasad. ”

„Czym ty u diabła jesteś?! ” – ryknął.

„Twoje pieniądze? ” – zaśmiałam się. „Naprawdę zostały ci jeszcze jakieś pieniądze? Twój kredyt na 2 miliardy został przecież odwołany.

Jego źrenice się skurczyły. „Skąd wiesz o tych miliardach? To ty? Nie, to niemożliwe.

Jesteś tylko sierotą. ”

Spojrzałam na Klaudię, która nadal była unieruchomiona nad bulionem. „We Wrocławiu nadużywałeś swojej władzy, żeby wywołać u niej uśmiech. Złamałeś mi osiem żeber.

W Warszawie nie muszę nadużywać swojej władzy. Ponieważ to ja jestem władzą. ”

Wojciech i Klaudia zostali wywleczeni na zewnątrz jak śmieci. Przez całą drogę do taniego hotelu telefon Wojciecha nie przestawał dzwonić.

Projekt wstrzymany. KAS przeszukuje siedzibę. Zarząd odwołał go ze stanowiska. Rodzina Barańskich była skończona.

Następnego ranka w deszczu, przed siedzibą Sokołowskich przy rondzie ONZ, Wojciech stał przez trzy godziny, próbując się przebić. Ochroniarze odpychali go, aż wylądował w błocie. Nagle nadjechało ponad tuzin opancerzonych rolls-royce’ów. Dyrektorzy wybiegli bez parasoli i pokłonili się głęboko.

„Witamy panią prezes. ”

Wojciech podniósł głowę. Z głównego pojazdu wysiadła kobieta w czarnym garniturze i kaszmirowym płaszczu. To była Lidia.

Wiktoria Sokołowska. „To niemożliwe! ” – krzyknął. „Przespałaś się z tym starcem, który kieruje imperium, żeby się zemścić!

Upadłaś tak nisko, żeby zostać jego kochanką! ”

Ochroniarze powalili go na bruk. Wiktoria zatrzymała się. Spojrzała na niego z góry, bez gniewu.

Tylko obojętność. „Naprawdę jesteś głupszy niż sobie wyobrażałam. ” Pan Henryk podał jej teczkę. Rzuciła nią w jego twarz.

„Otwórz szeroko oczy i popatrz. Ta korporacja Sokołowskich, której próbowałeś się przypodobać, nosi moje nazwisko. Jestem jej posiadaczką w 100%. ”

Wojciech zobaczył czerwone pieczęcie.

W rubryce „beneficjent rzeczywisty” widniało: Wiktoria Sokołowska. Krew odpłynęła mu z twarzy. „Kim ty właściwie jesteś? ”

„Nazywam się Wiktoria Sokołowska.

Jestem tą idiotką, która kiedyś wierzyła, że taki śmieć jak ty zasługuje na szczere serce. Ale już się obudziłam. Lubisz mówić o zasadach? W świecie wielkiego kapitału to ja jestem zasadami.

Odwróciła się i zaczęła wchodzić po schodach. „Wykupcie cały jego dług. Chcę, żeby żył. Chcę, żeby budził się każdego ranka w strachu, który dla niego zaprojektowałam.

Róbcie to powoli. Nie pozwólcie mu umrzeć zbyt szybko. ”

Kolejne dni były dla Wojciecha prawdziwym piekłem. Żadna linia lotnicza nie sprzedała mu biletu.

Żaden hotel go nie przyjął. Z Klaudią schronili się w śmierdzącym motelu na Pradze. Każdego ranka o 6:00 ktoś pukał do drzwi i doręczał czarną kopertę. W środku było tylko jedno: zdjęcie rentgenowskie ośmiu złamanych żeber Lidii.

Pierwszego dnia podarł je na kawałki. Trzeciego dnia ręce mu drżały. Piątego dnia schował się w kącie i zakrył uszy. Klaudia straciła cierpliwość.

„Wojtku, ty bezużyteczny śmieciu! Nie mówiłeś, że się odbijesz? Zmarnowałam na ciebie młodość! ” – drapała go po twarzy.

„Gdyby nie ty! ” – ryknął, chwytając ją za szyję. „Gdybyś nie wrobiła Wiktorii, nie byłbym w takim stanie! ”

Zaczęli się tarzać po podłodze jak wściekłe psy, rozdrapując sobie nawzajem rany.

Dokładnie tego chciałam. Zabrać im całe bogactwo i zmusić, by rozszarpali się w błocie. W apartamencie hotelu Raffles Europejski oglądałam nagrania. „To dopiero druga faza” – powiedział pan Henryk.

„Wiem. Aby zniszczyć mężczyznę, najpierw trzeba zniszczyć jego serce. Wypuśćcie nagranie. ”

Następnego dnia pod drzwiami pokoju Wojciecha pojawił się czarny telefon.

Nie było blokady, tylko plik audio. Nacisnął odtwarzanie. Usłyszał głos Klaudii. „Och, prezesie Chmielewski… Proszę nie wspominać o Wojciechu Barańskim.

Teraz to tylko żałosny żebrak. Gorzej niż pies. ”

„Więc naprawdę rzuciłaś się ze schodów, żeby wrobić jego żonę? ” – zaśmiał się mężczyzna.

„Wszystko dlatego, że ta stara, bezużyteczna Lidia odmawiała ustąpienia ze stanowiska pani Barańskiej. Uszczypnęłam się kilka razy, żeby zostawić ślady. Potem rzuciłam się do tyłu. A Wojtek, ten idiota, kazał swoim ochroniarzom połamać jej osiem żeber.

Od dźwięku łamanych kości miałam gęsią skórkę. Ale Wojciech jest tak łatwy do manipulowania. Wycisnęłam dwie łzy, a on obsypał mnie wszystkimi pieniędzmi. ”

Wojciech chwycił się za gardło i zwymiotował żółć.

Wszystko było kłamstwem. Kobieta, dla której poświęcił absolutnie wszystko, była tanią oportunistką. A kobietę, która klęczała w deszczu, by go uratować, wyrzucił ze swojego życia. Padł na kolana, uderzył czołem o ścianę.

Krew spłynęła mu po twarzy. W jego oczach pojawiło się chore pragnienie zemsty. Wyciągnął z materaca ukryty czek na okaziciela ze szwajcarskiego banku. 40 milionów.

Jego ostatni fundusz. Nie chciał już niczego odbudowywać. Chciał tylko zobaczyć, jak Wiktoria upada. Dwie noce później, w opuszczonych magazynach stoczni na Żeraniu, deszcz smagał zardzewiałe kontenery.

Czarny van zatrzymał się. Mężczyźni z maczetami wyciągnęli mnie siłą. Moje ręce były związane. Deszcz przykleił włosy do twarzy.

Ale w moich oczach nie było strachu. Tylko zimne, kpiące rozbawienie. Na środku hali siedział Wojciech, bawiąc się pistoletem. Był wychudzony, zarośnięty, z oczami szaleńca.

„Wiktoria Sokołowska, wszechpotężna prezes! ” – zaśmiał się chorym śmiechem. Przycisnął lufę do mojego czoła. „Myślisz, że twoi ludzie mogą cię tu znaleźć?

Wydałem fortunę, żeby wynająć prawdziwego króla podziemia tego miasta. Ryszard Kruk. Ma 3000 uzbrojonych ludzi. Twoje pieniądze nie znaczą nic wobec jego karabinów.

Wtedy od żelaznych drzwi rozległ się głos: „Stać! ” Ponad 100 mężczyzn w czarnych kamizelkach taktycznych wpadło do magazynu. Tłum rozstąpił się. Pojawił się krępy mężczyzna w włoskim garniturze, z cygarem i blizną na twarzy.

Kruk. Wojciech podbiegł do niego jak pies. „Szefie, to ona! Jeśli się jej pozbędziesz, wszystko, co mam, należy do pana!

Kruk nawet na niego nie spojrzał. Jego wzrok spoczął na mnie. Cygaro wypadło mu z ust. Twarz zbielała.

Padł na kolana w błoto i uderzył czołem o stalową płytę. „Panienko Wiktorio! Jestem ślepy. Zasługuję na śmierć 10 000 razy!

” Zaczął policzkować sam siebie, aż krew pociekła mu z ust. „Błagam, proszę mi wybaczyć. Miej litość. ”

Ponad 100 karabinów upadło na ziemię.

Ponad 100 mężczyzn padło na kolana. Wojciech patrzył z niedowierzaniem. Jego ostateczna karta czołgała się przede mną. „Ryszardzie” – powiedziałam zimno.

„Masz zbyt krótkie ręce, by boksować się z Bogiem. Wygląda na to, że układ sił w warszawskim podziemiu potrzebuje zmiany. ”

Odwróciłam się do Wojciecha. „Przed chwilą powiedziałeś, że zasady podziemia to coś, czego nigdy nie zrozumiem.

” Jego nogi się ugięły. Padł na kolana. „Lidia, myliłem się! To Klaudia mnie oszukała!

Błagam, wybacz mi! ”

Moja dłoń wystrzeliła. Uderzenie odrzuciło go do tyłu. Wypluł krew i zęby.

„Nie wymawiaj mojego imienia tymi obrzydliwymi ustami. ” Wyciągnęłam z kieszeni resztki czeku na 16 milionów, wciąż splamione krwią. „Naprawdę myślisz, że padnięcie na kolana wymaże wszystko, co zrobiłeś? ” Wbiłam obcas w jego dłoń.

Krzyknął. „Dałam ci szansę. Kiedy kazałeś złamać mi osiem żeber. Kiedy rzuciłeś mi w twarz miliony.

Kiedy mnie zdeptałeś. Nie zniszczyłam cię od razu. Nawet zgodziłam się przyjechać do tego magazynu, tylko po to, żeby zobaczyć twój wyraz twarzy, kiedy spadasz z nieba do piekła. ”

„Panie Henryku.

Zajmijcie się tym śmieciem. Lubi łamać kości, prawda? Upewnijcie się, że zapamięta ból. Potem wyślijcie go do najlepszej kliniki ortopedycznej.

Chcę, żeby spędził resztę życia przykuty do łóżka, w pełni świadomy. ”

Kiedy Wojciech obudził się w szpitalu, nie mógł się poruszyć. Lekarz czytał mu wyrok: „37 skomplikowanych złamań. Nigdy więcej pan nie będzie chodził.

Ścięgna prawego ramienia zerwane. Rdzeń kręgowy całkowicie przerwany. Od szyi w dół jest pan trupem. ” Wojciech próbował błagać.

„Mam pieniądze. Wyleczcie mnie. ”

Lekarz zaśmiał się sucho. „Został pan przyjęty przez pana Henryka.

Opłacił z góry 50 lat pełnego pobytu. Utworzył fundusz medyczny wystarczająco duży, by kupić dawną grupę Barańskich 10 razy. Instrukcje są jasne: nie pozwolić panu umrzeć. Podtrzymywać pana w pełni przytomnego we własnym, gnijącym ciele.

Do sali weszło pięciu agentów Centralnego Biura Śledczego. „Zostaje pan oficjalnie aresztowany. Oszustwa korporacyjne, przestępstwa karnoskarbowe, wynajęcie zorganizowanej grupy przestępczej, usiłowanie porwania Wiktorii Sokołowskiej. ” Wojciech zamknął oczy.

Grupa Barańskich ogłosiła upadłość. Wszystkie konta zablokowane. Posiadał mniej pieniędzy niż bezdomny. Do sali wjechał wózek.

Siedziała na nim jego matka, sparaliżowana po udarze, oskarżona o pranie brudnych pieniędzy. Matka i syn spojrzeli na siebie. Dzielili tę samą absolutną rozpacz. Tymczasem w areszcie na Grochowie Klaudia siedziała w pomarańczowym drelichu.

Ogromna, zdeformowana blizna pokrywała połowę jej twarzy. Prawnik grupy Sokołowskich czytał dokumenty. „Prezes Chmielewski? Obudź się.

W obliczu finansowej potęgi Sokołowskich twój prezes nie znaczy nawet tyle co mrówka. Wszyscy mężczyźni z twojego telefonu poszli na współpracę z prokuraturą, żeby ratować własne firmy. Grozi ci minimum 15 lat o zaostrzonym rygorze. Nie dostaniesz ani sekundy skrócenia wyroku.

Klaudia uderzyła głową o szybę. „Chcę zobaczyć Wiktorię. Padnę przed nią na kolana. Będę jej psem!

„Jesteś tylko drobinką kurzu pod jej butem. Samo usłyszenie twojego imienia zabrudziłoby jej uszy. ”

Pół miesiąca później we Wrocławiu drapacz chmur, który kiedyś nosił logo Barańskich, lśnił teraz złotymi literami: Grupa Sokołowskich. Stary kamerdyner Antoni, wyrzucony po upadku rodziny, stanął przed wejściem.

Młody ochroniarz odepchnął go. „Idź żebrać pod most. Tutaj nawet sprzątacze mają poniżej 40. ”

„Ja znam panią dyrektor.

Pracowałem dla niej. ”

Ochroniarz wybuchnął śmiechem. Nagle pisk hamulców. Sześć opancerzonych majbachów wjechało na plac.

Pan Henryk wysiadł i skłonił się przed starcem pod kątem 90 stopni. „Wycierpiałeś zbyt wiele. Panienka Wiktoria bardzo o panu myślała. Rezydencja w Konstancinie jest dla pana przygotowana.

Od dzisiaj będzie pan honorowym wiceprezesem. Będzie pan miał prywatny zespół medyczny. Przez resztę życia nikt nie okaże panu braku szacunku. ”

Obserwowałam wszystko z najwyższego piętra wieży.

W tym świecie łatwo znaleźć ludzi gotowych wznieść z tobą toast, gdy jesteś na szczycie. Ale trudno znaleźć kogoś, kto wyciągnie rękę, gdy toniesz w błocie. Przez trzy lata, gdy traktowano mnie jak śmiecia, tylko ten stary kamerdyner płakał za zamkniętymi drzwiami. Wiktoria Sokołowska nigdy nie zapomina długu wdzięczności.

„Cały płynny kapitał z przejęcia grupy Barańskich. Wypłaćcie go. Tworzymy międzynarodową fundację. Nazwa: Projekt Poczwarka.

Chcę użyć brudnych pieniędzy, które Wojciech gromadził, aby ratować kobiety, które padły ofiarą przemocy domowej. Chcę stać się zbroją dla tych ofiar. ”

Tej nocy Zamek Królewski został wynajęty przez grupę Sokołowskich. Zebrali się najpotężniejsi ludzie świata biznesu.

Kiedy weszłam na scenę, jeden ze starych magnatów uderzył laską o podłogę. „Twoje metody są zbyt okrutne. Zniszczenie całej rodziny łamie niepisane zasady biznesu. ”

Pstryknęłam palcami.

Mój asystent podał mu tablet. Główne akcje jego firmy właśnie spadły o 30%. „Robienie sojuszników, a nie wrogów. To zasada starego systemu zbudowanego na krwi słabszych.

Nie przyszłam tutaj, aby się przed wami usprawiedliwiać. Przyszłam, by napisać nowe zasady. Jeśli tryby kapitalizmu są splamione niewinną krwią i napędzane przemocą domową, grupa Sokołowskich nie będzie miała problemu z tym, by te tryby zniszczyć. Nie można negocjować z diabłem.

Jedynym sposobem, by stawić mu czoła, jest pokazanie mu, jak wygląda prawdziwe piekło. ”

Wskazałam na tłum. „Od dzisiaj grupa Sokołowskich zamyka swoje inwestycje przed jakąkolwiek firmą, która zdradzi zaufanie, zniszczy rodzinę lub weźmie udział w przemocy domowej. W mojej grze może wam brakować pieniędzy, kontaktów, wpływów.

Ale nie może wam brakować zasad. ”

Sala eksplodowała brawami. Magnaci jeden po drugim wstawali, oddając hołd nowej władczyni. Stałam nieruchomo na szczycie.

Przez materiał garnituru pogładziłam miejsce, gdzie kiedyś były połamane żebra. Nie było już bólu. Tylko siła twardsza niż tytan. Czarno-złota róża, która narodziła się w piekle, rozkwitła na absolutnym szczycie władzy.

I nikt już nigdy jej nie złamie.